Wtorek, 21 kwietnia 2026
Imieniny: Anzelm, Bartosz, Feliks
słonecznie
7℃
Tłumacz Google

Znikający pałac – Mietków. O szlacheckiej siedzibie mlekiem i miodem płynącej

Początkowo stała tu kamienna obronna wieża mieszkalna o bardzo grubych murach, potem zbudowano pałac, który ubrano w gotycki kostium dzięki hrabiemu Pinto i… jego krowom, co wyjątkowo dużo mleka dawały. W czasie II wojny światowej zamieniono pałacowe salony na magazyny skarbów kultury i mieściła się tu jedna z tajnych skrytek konserwatora Grundmanna. Przez wiele powojennych lat obiekt stał się darmowym źródłem budulca, aż popadł w całkowitą ruinę. Władze gminy Mietków chciałyby, aby to opuszczone miejsce znów zaczęło tętnić życiem. Kilka tygodni temu usunięto samosiejki, oczyszczono dawną fosę i uporządkowano teren wokół dawnej szlacheckiej siedziby. A to dopiero początek planowanych zmian.

 

Mieszkać wygodniej

W swej pracy o pochodzeniu nazw miejscowości Dolnego Śląska niemiecki językoznawca-amator Heinrich Adamy nazwę Mietkowa wywodził od słowa „miód”,  tłumacząc przedwojenną nazwę wsi Mettkau jako „Miodowa wieś” (Honigdorf). Po stu pięćdziesięciu latach jego wywody onomastyczne przyjmowane są przez naukowców z dużą dozą sceptycyzmu i językoznawcy przychylają się bardziej do wersji, że średniowieczna nazwa Metchow pochodzi raczej od zdrobnienia imienia Mieczysław, czyli od Mietka.

Pierwszy raz o Mietkowie wspomniano w dokumentach już w 1326 roku, kiedy to rycerz z rodu Seidlitz, o baśniowo dziś brzmiącym imieniu Temmelin, otrzymał od księcia Bolka dobra w Borzygniewie, Malinie i Mietkowie. Po Seidlitzach, którzy w swym herbie mieli trzy srebrne ryby, nastał ród Mettich, wywodzący swe nazwisko właśnie od Mietkowa. Być może to oni wznieśli z kamienia około połowy XVI wieku obronną wieżę mieszkalną otoczoną głęboką mokrą fosą (od południa nawet podwójną). Budowlę postawiono na planie kwadratu (6,5m x 6,5 m), miała trzy kondygnacje, gospodarcze przyziemie, a bezpieczne drugie piętro służyło celom mieszkalnym. W historii Mietkowa na dłużej pojawia się rodzina von Schindel (ich liczne epitafia i płyty nagrobne zobaczyć można po sąsiedzku, w kościele pw. św. Barbary w Borzygniewie), a w XVIII wieku ród von Glaubitz. Już wtedy po rozbudowie nieduża dawna siedziba rycerska zamieniła się w wygodny szlachecki pałac z ogrodem, z którego można było podziwiać Masyw Ślęży.

Dla krowy? Herbatka z kopru włoskiego

Gdy oglądamy dziś ruiny pałacu, wciąż możemy dostrzec elementy dekoracyjne (wieżyczki, ceglane schodki krenelażu) – stanowiące pamiątkę po jego neogotyckiej przebudowie w połowie XIX wieku. Właścicielem mietkowskich dóbr był wówczas hrabia Clemens Pinto. Hrabia odziedziczył majątek objęty sądowym sekwestrem, w dodatku w fatalnej sytuacji ekonomicznej. Przedsiębiorczy i mający głowę na karku arystokrata gospodarczym okiem ocenił stan dóbr i wkrótce wyciągnął je z długów. Po zmianach, jakie wprowadził, niezbyt opłacalna do tej pory hodowla krów mlecznych stała się wzorcową na tyle, że krowa z hodowli rasy Black Tette na międzynarodowej wystawie w Hamburgu nie miała żadnej konkurencji, jeśli chodzi o ilości dawanego codziennie mleka. Hrabia Pinto, który nie bez przyczyny został przewodniczącym Towarzystwa Agronomicznego we Wrocławiu, zdradził część tajemnic swojej hodowli. Otóż oprócz dobrego i systematycznego (jak w zegarku) karmienia krów zalecał, aby cielętom dodawać do mleka gotowane siemię lniane i zawieszać kredę do wylizywania. Radził, żeby krowom zaraz po porodzie zostawić młode, które posypywano mąką, do dokładnego wylizania i poić matki herbatą z kopru włoskiego (nie był to ich ulubiony napój, więc herbatkę podawano krowom w butelce). Efekty zaskakiwały.

 

Dobrze ogrzana pałacowa skrytka

Konserwator zabytków Prowincji Dolnośląskiej Günter Grundmann, aby uchronić przed zniszczeniem najcenniejsze dobra kultury, znalazł i opracował listę kilkudziesięciu skrytek, w których skarby sztuki miały bezpiecznie przetrwać czasy II wojny światowej. Na początku 1943 roku zarządca dóbr Fritz Assig zaoferował na wniosek właścicieli pałacu w Mietkowie w ankiecie, którą przesłał do urzędu konserwatorskiego we Wrocławiu, aż dziesięć (z siedemnastu) pałacowych pokoi na ewentualną składnicę. Już w kwietniu Grundmann z oferty skorzystał, bo Mietków leżał blisko Wrocławia i łatwo można było dojechać tu pociągiem, a zbiory, które chciano tu przechować, miały być przez cały czas użytkowane. Co konserwator potrzebował mieć w zasięgu ręki podczas wojny? Jak sam informował, w pałacu „zmagazynowane jest całe archiwum Urzędu Konserwatora Zabytków Prowincji Dolnego Śląska, archiwum Śląskiego Muzeum Sztuk Pięknych, część biblioteki i cały zbiór dokumentacji fotograficznej Instytutu Historii Sztuki Uniwersytetu Wrocławskiego, meble i ważne akta zarządu prowincji, materiał naukowy wielu wrocławskich nauczycieli akademickich oraz archiwum Śląskiego Stowarzyszenia Szlachty”*. Z czasem przewieziono tu również prywatne zbiory wrocławskich kolekcjonerów, między innymi manuskrypty, dzieła sztuki, zbiory fotograficzne i skrzynie ze zbiorami ikonograficznymi z pałacu w Borowej. Właściciele Mietkowa być może zgłosili chęć udostępnienia pałacowych pomieszczeń na składnicę, ponieważ dawało to pewność, że nie zostaną im  dokwaterowane osoby z Rzeszy, które straciły dach nad głową podczas nalotów. Ze względu na charakter zbiorów i konieczność ogrzewania wszystkich pomieszczeń dodatkową korzyścią okazał się z pewnością przydział talonów na opał.

 

Podaj cegłę

Swoją ucieczkę z okrążanego przez Rosjan Wrocławia Grundmann w lutym 1945 roku rozpoczął od wizyty w Mietkowie, skąd zabrał między innymi najważniejszą dokumentację konserwatorską. Musiał się spieszyć, bo już w nocy z 18 na 19 lutego 1945 roku rozpoczął się krwawy bój o Mietków. Grundmann nie zdążył zabrać wszystkiego z pałacowej skrytki, a gdy w sierpniu 1945 roku do pałacu przyjechała polska ekipa rewindykacyjna, zastała składnicę w dużym stopniu ograbioną. Pałac po wojnie przejęło Prezydium Gromadzkiej Rady Narodowej (od 1991 jest własnością Gminy Mietków), przez jeden rok szkolny, gdy remontowano podstawówkę, w pałacowych salonach uczyły się dzieci. Pałac ulegał dewastacji, choć jeszcze pod koniec lat 60. dwie izby zajmowano na cele mieszkalne. Opuszczony, pomału rozbierany i dewastowany zamienił się w ruinę. Jak szybko proces ten następował, może świadczyć fakt, że w 1958 roku stwierdzono, że jest tylko częściowo zdewastowany, w 1966 roku poważnie uszkodzony, w latach 80. uznano go za ruinę, ale w 1991 roku oceniono, że mury zachowały się w 60%.

 

Epilog (optymistyczny)

Gmina Mietków oczyściła teren wokół pałacu. Odsłoniły się nie tylko mury, ale całe dawne obronne założenie, z podwójną fosą, groblami obsadzonymi drzewami i dawnym parkiem krajobrazowym, który rozciągał się po południowej stronie pałacu. Planuje się w niedalekiej przyszłości zabezpieczenie ruin, nowe nasadzenia, postawienie ławek przy parkowych alejkach i historycznych tablic informacyjnych.

 

Tekst: Marta Miniewicz

Galeria zdjęć

powrót do kategorii
Poprzednia Następna

Pozostałe
aktualności

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Ok