Czwartek, 29 lutego 2024
Imieniny: Lutosław, Roman, Teofil
pochmurno
7℃
A+
Tłumacz Google

„Wsi spokojna, wsi wesoła! / Który głos twej chwale zdoła?”. O pałacu w Mirosławicach

Pałac w Mirosławicach nie powstał za czasów Jana Kochanowskiego, jednak, gdy stoimy przed nim, spokojnie moglibyśmy zacytować słynny fragment pieśni poety doby renesansu. Dlaczego? Sentencja w języku łacińskim, którą zobaczyć można nad wejściem do pałacu – „Fortunatus, qui colit deos agrestes” oznacza w sumie to samo. W swobodnym tłumaczeniu mówi, że szczęśliwy ten, kto umie docenić i korzystać z darów natury, którymi obdarzyli śląską ziemię bogowie.

I faktycznie – sentencja ta idealnie pasowała i pasuje – zarówno do dawnych właścicieli pałacu i folwarku, jak i współczesnych gospodarzy, którzy od lat 90. XX wieku uprawiają w Mirosławicach i okolicach pszenicę, kukurydzę, buraki i rzepak.

Fortuna, na szczęście, sprzyjała całemu założeniu pałacowemu, strzeżonemu dodatkowo przez potężne gryfy. Zachowała się też bogata dokumentacja jego budowy. Odkrycia ponad stu rysunków, planów oraz wstępnych szkiców pałacu, parku i obiektów gospodarczych (największe wrażenie robi niezrealizowany projekt spichlerza na zboże z 1774 r.) dokonała baronowa Walpurgis von Matius z Olbrachtowic. Udostępniła ona do dokumentacji fotograficznej wszystkie znalezione w pałacu rysunki. Oryginały były przechowywane od 1937 roku w pałacu w Olbrachtowicach (niestety dzisiaj już nieistniejącym). Dzięki skanom projektów w różnych publikacjach, można prześledzić zmiany w koncepcji wyglądu klasycystycznego pałacu budowanego w latach 1801-1811 na zlecenie hrabiego Gottloba Sigismunda Zeidlitza-Leipego. A trzeba przyznać, że odnowiony w 2008 roku pałac robi wciąż niesamowite wrażenie. Przypomina trochę księżniczkę wyczekującą swojego księcia: okna w poddaszu wyglądają jak oczy, a galeria na dachu jak ozdobna korona. Również „sukienka” w kolorze różu nie jest przypadkowa. Pałac Mirosławiczki nazywał się przed wojną Rosenborn lub Rosenthal – z jęz. niemieckiego „Rose” to róża). Na starych rycinach i fotografiach widać, że od strony parku rosły różane krzewy.

Pałac ma wręcz idylliczne położenie, ulokowany jest na lekkim wzniesieniu i otoczony 28-hektarowym parkiem, którego granice wyznacza nieduża rzeczka – Czarna Woda. Ale chyba najbardziej zachwyca widok z pałacowych salonów od strony ogrodu, bowiem z okien wszystkich pokojów (można w linii prostej przechodzić z pomieszczeni do pomieszczenia) widoczny jest Masyw Ślęży.

Nad projektem pałacu pracowało trzech mistrzów: Wilhelm Bode, Anton Raschke, a ostateczna wersja, która bazuje na pomysłach poprzedników, pochodzi od architekta Georga (lub Gottlieba) Winklera, który zaprojektował dla pałacu dwa skrzydła i przeniósł dużą salę do skrzydła wschodniego. Najwięcej jednak do wyglądu pałacu wniósł pierwszy architekt Wilhelm Bode. Był on też pomysłodawcą reliefów zdobiących pałac od strony parku. Na jednym z nich ukazana został scena powołania dyktatora. Chodzi o postać patrycjusza rzymskiego Lucjusza Kwinkcjusza Cyncynata, który obwołany został dyktatorem Rzymu podczas wojny z ludem Ekwów. Według legendy posłowie przybyli do Cyncynata, gdy ten orał pole. Nakazali mu założyć togę i wtedy przekazali mu wieść o wyborze. Po odniesionym zwycięstwie Cyncynat zrzekł się urzędu i wrócił do pracy na roli. Stał się symbolem cnót obywatela rzymskiego i wzorem do naśladowania. Drugi relief przedstawia taniec bachantek, uczestniczek bachanaliów. Pośrodku widoczna jest figura bożka Pana z syringą. Pan znany był ze swojej jurności i dużej aktywności seksualnej i stał się z czasem symbolem płodności. Zarówno łacińska sentencja nad wejściem, jak i reliefy są potwierdzeniem, że Śląsk to kraina mlekiem i miodem płynąca (jeśli się tylko wie, jak ją odpowiednio zagospodarować).  

Małgorzata Urlich-Kornacka @TUiTAM

Galeria zdjęć

powrót do kategorii
Poprzednia Następna

Pozostałe
aktualności

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Ok