Poniedziałek, 26 lutego 2024
Imieniny: Bogumił, Aleksandra, Mirosława
słonecznie
5℃
A+
Tłumacz Google

Ostatni turniej na Śląsku, czyli jak hrabia z Domanic i baron z Chwałowa zdobyli srebrny medal

Gdy Ferdynand Leopold von Tschirschky z Domanic oraz baron Gottlieb Julius Zedlitz-Trützschler z sąsiedniego Chwałowa otrzymali zaproszenie od hrabiego Jana Henryka VI Hochberga z Książa do wzięcia udziału w rycerskim turnieju, musieli odczuwać niemałą ekscytację. Młodzi szlachcice mieli bowiem stanąć w szranki przed obliczem samej królewskiej pary. Pierwszy z nich ukończył właśnie lat dwadzieścia osiem i był jedynym męskim potomkiem właściciela Domanic, drugi dopiero co obchodził dwudzieste piąte urodziny i odziedziczył dobra w Chwałowie. Obydwaj mogli się pochwalić znakomitym pochodzeniem, świetną prezencją oraz dobrą formą i, co ważne, nie najgorzej jeździli konno.

Król pruski Fryderyk Wilhelm III i jego żona Luiza podróżowali w 1800 roku po Śląsku, aby przyjąć hołd tutejszych stanów, i przy okazji składali wizytę najświetniejszym właścicielom dolnośląskich zamków. Wśród nich był oczywiście hrabia Hochberg. Właściciel Książa przygotował nie lada niespodziankę. W romantycznej scenerii ruin Starego Książa młoda królewska para miała oglądać prawdziwy turniej rycerski, a potem we wspaniałym książańskim zamku uczestniczyć w specjalnie urządzonym na jej cześć maskowym balu. Do udziału w turnieju, oprócz właścicieli Domanic i Chwałowa, zaproszono jeszcze czternastu innych „rycerzy” ze znanych „starożytnych” rodów.

Na długo przed wizytą króla (którą zaplanowano na 19 sierpnia) przygotowania w Książu ruszyły pełną parą. W ruinach Starego Książa urządzono plac turniejowy, ustawiono trybuny dla tysiąca widzów, wybito okazjonalny medal, przygotowano zbroje dla rycerzy, ubiory dla herolda, giermków, trębaczy, chorągwie, piki, pochodnie do oświetlenia sztucznych ruin zamku, a rektor wrocławskiego kościoła NMP na Piasku – Ignacy Lucas – przygotował oprawę muzyczną dla całego widowiska. Na dwa dni przed uroczystością Leopold von Tschirschky z Domanic i Julius Zedlitz-Trützschler z Chwałowa konno, w historycznych strojach z czasów Karola V (kosztujących niebagatelną kwotę 500 talarów) i aksamitnych biretach z sześcioma strusimi piórami na głowie, w asyście giermków i wraz z czternastoma rywalami przyjechali na „próbę generalną”. Wszystko dopięto na ostatni guzik, wyreżyserowano w najmniejszym szczególe, bowiem królewska para miała zobaczyć widowisko idealne! Zaproszeni szlachcice wiedzieli oczywiście, że biorą udział w doniosłym wydarzeniu, nikt jednak się nie spodziewał, że książański turniej będzie ostatnim, jaki na Śląsku urządzono, i jako „ostatni” przejdzie do historii.

Siostrzenica miejscowego lekarza, obserwująca całe wydarzenie, tak opisała początek uroczystości:

„Jak tylko goście zajęli miejsca, opadł most zwodzony i herold w towarzystwie trębaczy wyjechał na koniu z zamku, aby zbadać, kim są »przybyli obcy«. Potem wrócił na zamek i złożył meldunek chorążemu. Ten w towarzystwie rycerzy konno podjechał przed królewski balkon i prosił w najserdeczniejszej mowie rycerskiej o łaskę, aby rycerze dla potwierdzenia swojej radości z okazji obecności ukochanej pary królewskiej mogli zrobić „Ringelstechen” (karuzel), czyli popisy we władaniu bronią oraz jeździectwie”.

Szesnastu rycerzy podzielono na cztery kwadryle, różniące się barwami. Hrabia z Domanic i baron z Chwałowa znaleźli się w grupie z baronem von Richthofen na Kohlhöhe (Goczałków) i hrabią von Nostitz na Zobten (Sobota nad Bobrem). Po uroczystym pochodzie rycerzy zaprezentowano przed królewską parą i rozpoczęły się zawody.

„Rycerze musieli swoje zadanie wykonać częściowo piką, częściowo mieczem. Do tego ustawiono różne figury, a pośrodku stał herold otoczony trębaczami i doboszami, który musiał obserwować rycerzy. Podczas galopu należało starym zwyczajem i porządkiem z postaci kobiecej żgnąć piką wieniec, z niedźwiedzia i syren – pierścień, w końcu figurze Murzyna obciąć mieczem głowę. Imprezie towarzyszyła muzyka na żywo i występy lokalnych chórów”.

Turniejowi przyglądał się z trybun przyszły prezydent Stanów Zjednoczonych John Quincy Adams, który dosyć krytycznie ocenił umiejętności hippiczne uczestników: „Na każdej arenie jeździeckiej w Europie czy Ameryce za pół korony można oglądać podobne rzeczy wykonane z nieskończenie większym szykiem i zręcznością”. Te „braki” zręczności nie przeszkodziły jednak publiczności w entuzjastycznych reakcjach.

Na koniec herold ogłosił wyniki turnieju. Zwycięzcami byli Czettritz, Malzahn, Tschirski i Tempsky. Szlachcice otrzymali specjalnie na tę okazję wybity srebrny medal, Czettritz mógł pocałować rękę królowej, Tschirsky’emu z Domanic Luiza osobiście przypięła medal szpilką. Po zawodach goście udali się na bal maskowy, na który rycerze zawitali oczywiście w swych pięknych, lśniących zbrojach.

Tekst i zdjęcia: Marta Miniewicz, Stowarzyszenie TUITAM

Zdjęcia:

  1. Zamek w Domanicach, z którego do Książa na zaproszenie hrabiego Hochberga wyruszył konno na ostatni turniej na Śląsku młody hrabia von Tschirschky
  2. Pałac w Chwałowie; ze swych dóbr w Chwałowie do Książa udał się także młody baron Zedlitz-Trützschler und Falkenstein; kilka lat po turnieju od króla Wilhelma III otrzymał tytuł hrabiowski
  3. Sztuczne ruiny Starego Książa prezentowały się bardzo romantycznie; na drugim planie zamek Książ (za www.polska-org.pl)
  4. Dzisiaj ruiny Starego Książa również mogłyby odgrywać rolę romantycznej scenerii dla historycznych widowisk
  5. W turnieju w Książu występowano w strojach z epoki Karola V (portret wykonany przez Tycjana)
  6. Z okazji turnieju i wizyty pary królewskiej wykonano pamiątkowy medal (za www.polska-org.pl)
  7. Hrabia Tschirsky po powrocie do Domanic mógł się pochwalić ojcu srebrnym medalem, który przypięła mu do piersi sama królowa pruska Luiza

 

 

 

Galeria zdjęć

powrót do kategorii
Poprzednia Następna

Pozostałe
aktualności

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Ok