Poniedziałek, 11 maja 2026
Imieniny: Mira, Franciszek, Ignacy
pochmurno
15℃
Tłumacz Google

O śpiących rycerzach, niewyparzonym języku Włosta i starcach z góry, czyli co się kryje w ślężańskich grotach i jaskiniach

Chyba wszyscy słyszeli legendę o śpiących rycerzach w Tatrach, którzy przebudzą się i ruszą z pomocą, gdy ojczyzna będzie w potrzebie. Mało kto jednak wie, że i w środku góry Ślęży swoje miejsce spoczynku znalazło siedmiu rycerzy – chociaż ich pobudka będzie miała dla nas mało przyjemne konsekwencje. Panowie, w pełnym rynsztunku i z nogami w strzemionach, śpią smacznie, czekając na tajemniczy znak. Gdy się jednak przebudzą i opuszczą swe dotychczasowe schronienie, góra się otworzy, wypłynie z niej gorąca lawa i… nadejdzie koniec świata.

 

O żonach lepiej nie plotkować...

Ci, którym przyszło zdobywać szczyt Ślęży, być może wybrali malowniczy szlak biegnący obok Skał Władysława, niegdyś zwanych Moltkefels – na cześć pruskiego generała Helmuta von Moltke. Po wojnie usunięto z nich pamiątkową tablicę i zmieniono nazwę; tę nową zawdzięczać mają polskiemu księciu, Władysławowi II Wygnańcowi.

Co najstarszy syn Bolesława Krzywoustego robił na Ślęży? Ponieważ jego wuj i znakomity palatyn, Piotr Włostowic, był panem okolicznych ziem, wraz z Władysławem chętnie polował na zalesionych, pełnych zwierzyny zboczach góry. Według legendy pewnej zimy zmrok zaskoczył ich wcześniej – schronili się więc wśród skał i rozpalili ognisko, by się nieco ogrzać. Atmosfera musiała sprzyjać rozmowom, bo rozochocony książę Władysław miał wtedy zażartować, że żona Włosta spędza tę noc w znacznie lepszych warunkach – i to u boku opata. Włost odciął się od razu, mówiąc, że żona Władysława, Agnieszka, od dawna już chętnie wykorzystuje mężowską nieobecność, by spotykać się z pewnym niemieckim rycerzem. Sprawa miała mało przyjemny finał – książę wrócił do domu nie w humorze, bo też i plotki o niewierności jego wybranki krążyły po zamkowych komnatach od dawna. Gdy Agnieszka dowiedziała się, co jest powodem złego nastroju męża, wszystkiemu naturalnie zaprzeczyła i to ponoć za jej namowami Piotra ostatecznie schwytano, poddano torturom, oślepiono, odcięto język i wygnano.

Władysław tak szybko przystać miał na podszepty żony, bo sam żywił do Włosta żal – Piotr radził mu, by nie rozpoczynał wojny domowej i nie walczył z młodszym rodzeństwem. Ostatecznie bracia Władysława pokonali i wygnali (tak zyskał swój przydomek), a Włostowic z czasem odzyskał dawną pozycję – a nawet wzrok i mowę. Cud czy też kat nie wykonał poprawnie swojego zadania? Nie wiemy. Wiemy za to, gdzie znajduje się legendarna pieczara, w której to Piotr nie potrafił trzymać języka za zębami. Gdy miniemy Skały Władysława, mając je po prawej stronie, po chwili możemy dostrzec na jednym z drzew po lewej mocno już wytartą przez czas białą strzałkę. Wskazuje ona najbardziej dogodne zejście do groty. Ucząc się na błędach innych, na czas jej oglądania warto może powstrzymać się od rozmów na temat związków.

 

Starcy w jaskini

Pewne niespodzianki mogą kryć liczne na Ślęży jaskinie, o czym zapewniał Gottfried Heinrich Burghart, który badał świętą górę i w 1736 roku swoją wyprawę opisał. Wprawdzie on sam żadnych cudów nie doświadczył, ale opowieść usłyszał z najlepszego źródła: od kogoś, kto znał kogoś, kto – i zaprawdę można mu zaufać – przeżył w ślężańskiej jaskini niezwykłą przygodę. Był to Johaan Beer, człowiek nader bogobojny, który spacerował po Ślęży w drugiej połowie XVI wieku. Bogobojny i, niewątpliwie, ciekawy świata, bowiem gdy ujrzał „w pewnym miejscu góry osobliwe wejście”, bez większego wahania czy też źródła światła ruszył zbadać nowy teren. „Idzie bardzo ciasnym korytarzem między dwiema kamiennymi ścianami, podczas gdy korytarz to zwęża się, to rozszerza, tworząc w końcu na dole galerię o jednakowej długości u góry i dołu”, jak czytamy w „Podróży na Górę Ślężę”. Miał Johaan szczęście i niedługo musiał żałować zapomnianej pochodni, bo zaraz otoczył go jasny blask, sączący się zza ozdobnych drzwi. Grzecznie zapukał i choć odpowiedzi żadnej nie było, drzwi same się otworzyły, ukazując oczom mężczyzny trzech zmartwionych i wychudzonych starców siedzących przy okrągłym stole i wpatrujących się w leżącą nań księgę.

Johaan nie wystraszył się wcale, przeciwnie, zasypał starców pytaniami, a potem zajrzał za zasłonę, gdzie ujrzał zniszczone przedmioty i kości ludzie. Stało się jasne, że ma przed sobą czekających na Sąd Boży rabusiów (być może zamieszkujących niegdyś zamek na Ślęży), którzy odpokutować muszą za złe czyny. Johaan pocieszył ich uprzejmie, powiedział, by pokładali ufność w Bogu i zapowiedział, że jeśli taka będzie wola Pana, wróci do jaskini za osiem dni.

Czy wrócił? Tego Burghartowi, mimo usilnych starań, dowiedzieć się nie udało.

 

Skarby na świętej górze?

Wspomina za to Burghart o jeszcze innym beztroskim wędrowcu, który poza utartym szlakiem zobaczył rozległą jaskinię – zajrzał do niej, co oczywiste, bo inaczej nie byłoby opowieści, by ku swemu zdziwieniu w środku znaleźć górę złota. Uradowany wypchał monetami kieszenie i pobiegł do domu, by schować część znaleziska. Niestety, z tej wielkiej radości nie oznaczył w żaden sposób drogi to pełnej kosztowności jaskini – i choć szukał jej potem uporczywie, już nigdy nie udało mu się do niej wrócić. Cóż, w końcu i na Ślęży można się zgubić.

O ukrytych na Ślęży skarbach mówi się od dawna – grono ich poszukiwaczy nadal ma się dobrze, choć chyba większość grot i jaskiń została już uważnie sprawdzona. Oczywiście w tym przypadku słowa „chyba” i „większość” robią ogromną różnicę i wciąż dają niektórym nadzieję, że może coś jeszcze umknęło oku innych. Uważa się zresztą, że w podziemiach stojącego na szczycie Ślęży kościoła bez wątpienia znajduje się cenny skarb – jedni twierdzą, że ukryty przez Niemców w czasie wojny, inni, że czeka tam jeszcze dłużej, bo od wielu wieków. Ale to już całkiem inna opowieść…

Tekst: Sonia Miniewicz

 

Opisy do zdjęć:

  1. Ślęża od dawna przyciągała (i wciąż przyciąga) poszukiwaczy skarbów. Na przedwojennej pocztówce grupa skał zwana Małymi Olbrzymkami
  2. O ślężańskich skarbach opowiada wiele legend, złoto i kosztowności ukryte są ponoć w różnych ślężańskich grotach i jaskiniach. Na zdjęciu grota, zwana Walońską Grotą, znajdująca się na południe od szczytu Ślęży na Ścieżce pod Skałami (zdj. za www.polska-org.pl)

3. Ślężański granit od dawna stanowił świetny materiał dla rzeźbiarzy, którzy pracowali nad elementami dekoracyjnymi między innymi do wrocławskich kościołów. Wacław Korta, jeden z badaczy Ślęży, uważa na przykład, że rzeźba Panny z rybą nie jest bynajmniej obiektem dawnego kultu, a po prostu wypadkiem przy rzeźbiarskiej pracy

4. Przyroda czasem nie ustępuje talentem rzeźbiarzom – maszerując po Ślęży różnymi szlakami, obserwować możemy rozmaite formacje skalne; wiele z nich ma swoje nazwy i łatwo je wyśledzić na mapach turystycznych. Jedną z bardziej znanych są ponad trzymetrowe Plasterki – grupa skałek nazwanych tak, bo ze względu na liczne spękania przypominają właśnie plasterki. W ich pobliżu odkryto zaś ślady po osadzie kultury łużyckiej

5. Dziś na Skałach Władysława, zamiast tabliczki pamiątkowej na część pruskiego generała Helmuta von Moltke można dostrzec twarz Chrystusa; ceramiczna praca umieszczona została na skale dzięki działaniom księdza Romana Rogowskiego

6. Kamienne schody prowadzące do Skał Władysława

7. U szczytu Skał Władysława znajduje się Źródło Anny (wcześniej nazywano je źródłem Eugena, na cześć Eugena von Kulmiza)

8. Pieczara Władysława, w której według legendy Piotr Włost i książę Władysław przeprowadzili rozmowę o swoich żonach, mającą dla palatyna niewesołe konsekwencje

9. Z wieży widokowej można podziwiać nie tylko panoramę, ale i uważniej przyjrzeć się kościołowi na Ślęży – pod którym, jak wierzą niektórzy, wciąż ukryte są skarby

 

Galeria zdjęć

powrót do kategorii
Poprzednia Następna

Pozostałe
aktualności

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Ok