Poniedziałek, 22 kwietnia 2024
Imieniny: Kaja, Leon, Łukasz
pochmurno
3℃
A+
Tłumacz Google

„Niech na niebie stanie tęcza…”*, czyli jak pomalować świat wełną

Zanim namalowany wełną świat zalśni „w pełnym słońcu kolorami ziemi”, trzeba go najpierw narysować. Początek pracy wygląda magicznie. W ciemnym pomieszczeniu, tylko przy punktowym świetle umieszczonym pod płachtą cienkiej tkaniny, ręka twórcy nanosi na arkusz filcu kontury przyszłego obrazu. Potem trzeba „tylko” wziąć grubą igłę, szczotkę, garść kolorowych włókien wełny czesankowej i nakłuwając milimetr po milimetrze, pokolorować cały świat „na żółto i na niebiesko”. Obrazy, na których można malować wełną zastępującą farby, domalowywać światłocienie, a na barwne wełniane plamy nakładać dodatkowe kolory, są zaskakujące.

Technikę „malowania wełną” metodą wielu prób i twórczych eksperymentów udoskonaliła i opracowała przed kilkunastu laty Anna Domańska-Olszak. Jej życiowa przygoda z tkaniną i wełną rozpoczęła się jednak dużo wcześniej. Artystka po raz pierwszy stanęła przed ramą z osnową, gdy miała lat osiem. Uczyła się tkactwa w założonej w latach 80. XX wieku Pracowni Tkactwa Artystycznego w Sobótce, którą prowadziła jej mama – Alina Domańska. Pracownia osiągała liczne sukcesy, a tworzący w niej młodzi artyści zdobywali nagrody w krajowych oraz międzynarodowych konkursach. Po latach Anna Domańska-Olszak już wspólnie z mamą prowadziła zajęcia, podczas których początkowo uczyła tkania na tradycyjnych krosnach głównie dzieci w wieku szkolnym. Ale, jak sama mówi, wraz ze zmieniającą się rzeczywistością zmieniała się i młodzież. Wielomiesięczna praca przy krosnach – w końcu sama technika tkania wymaga dużych umiejętności i niebywałej cierpliwości – i nauka skomplikowanych splotów stawały się coraz mniej atrakcyjne. Dodajmy, że tradycyjne tkactwo nie ma litości dla tych, którzy popełniają błędy. Ich naprawa kosztuje wiele czasu, a przy przypadkowym przecięciu osnowy kończy się zniszczeniem dzieła, które powstawało przez wiele tygodni i miesięcy. Zaczęła się walka o przetrwanie pracowni, o znalezienie alternatywy odpowiadającej potrzebom współczesnej młodzieży. „Chciałam – mówi pani Anna – aby to, czemu mama poświęciła życie, trwało. Zależało mi na kontynuowaniu tradycji, aby mama, która była już bardzo chora, zobaczyła, że pracownia została »zaopiekowana«, że się rozwija”.

Poszukiwania nowej techniki pracy z tkaniną zakończyły się sukcesem, o czym może świadczyć liczba uczestników biorących udział w warsztatach przy Szkole Podstawowej nr 1 w Sobótce oraz Ślężańskim Ośrodku Kultury. To grupa prawie sześćdziesięciu twórców-amatorów malujących wełną. Są w różnym wieku, od uczniów młodszych klas do osób zupełnie dorosłych (najstarsza uczestniczka ostatniej edycji „Sobutkany” – zajęć odbywających się w ŚOK-u – miała lat osiemdziesiąt). Jak twierdzi Anna Domańska-Olszak, opracowana przez nią technika jest prosta i aby tworzyć obrazy z wełny, wystarczą właściwie tylko dobre chęci i trochę cierpliwości. Przytwierdzanie wełny do filcowego podłoża umożliwia łatwą naprawę błędnych decyzji, można na przykład część obrazu „przykryć” nowym kawałkiem wełny albo „ściągnąć” nałożony fragment. Bogata i niemal nieograniczona jest też gama kolorów wełny, zaś efekt pracy widać już po kilku dniach, a przy większych formatach nawet po miesiącu.

Na wystawie w galerii domu kultury w Sobótce można dzieła malowane wełną oglądać jeszcze do końca lutego. Są to prace stworzone przez uczestniczki zajęć dorosłej grupy „Sobutkany”, która spotykała się raz w tygodniu przez kilkanaście miesięcy.

Wydaje się, że nie tylko ciekawa technika wykonywania obrazów i osiągane efekty są powodem popularności zajęć. Na „Sobutkanie” panuje twórcza atmosfera, bo każdy z czasem wypracowuje sobie swój warsztat i osiąga indywidualne artystyczne efekty. Nie mniej ważna jest też możliwość spotkania z innymi kobietami (w zajęciach bierze udział tylko płeć piękna, ale dla mężczyzn drzwi oczywiście nie są zamknięte), wspólne spędzanie czasu i rozmowy.

Pracownia Tkaniny Artystycznej w Sobótce po czterdziestu latach od czasu jej powstania żyje, działa, tworzy i, co ważne, jest w dobrych rękach.

*cytaty pochodzą z piosenki zespołu „2+1” pt. „Chodź, pomaluj mój świat”

Tekst: Marta Miniewicz, Stowarzyszenie TUITAM

Zdjęcia: Marta Miniewicz i Anna Domańska-Olszak

Galeria zdjęć

powrót do kategorii
Poprzednia Następna

Pozostałe
aktualności

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Ok