Poniedziałek, 26 lutego 2024
Imieniny: Bogumił, Aleksandra, Mirosława
słonecznie
5℃
A+
Tłumacz Google

„Nie będę bił dziewczynek”, czyli szkoła w pałacu

Za karę niegrzeczni chłopcy, których często najlżejszym przewinieniem było ciągnięcie koleżanek za warkoczyk, musieli setki razy przepisywać zdanie: „Nie będę bił dziewczynek” albo „Nie będę bił się z kolegami”, albo w podyktowanym przez nauczyciela tekście solennie obiecywali poprawę swego zachowania. A ponieważ papier był towarem deficytowym, robili to na wtórnie wykorzystywanych kartkach zapełnionych na jednej stronie niemieckimi tekstami.

Czy takie metody wśród rozrabiaków ze szkoły w Świątnikach odnosiły spodziewany skutek? Wątpliwe, ale na pewno ręka wprawiała się bardziej do pisania. A z pisaniem i czytaniem w pierwszych powojennych latach problemy miały nie tylko dzieci. Popołudniami w szkole prowadzono kursy dla dorosłych analfabetów.

Od 1948 roku szkoła w Świątnikach (gm. Sobótka) funkcjonowała w zaadaptowanym do tego celu pałacu (wcześniej, od lutego lub marca 1946 roku, przez krótki czas zajęcia odbywały się w budynku przedwojennej szkoły przy ul. Parkowej 3). Pałac był zabytkowy, w nie najgorszym stanie, najstarsza jego część pamiętała jeszcze początki wieku XVII, gdy właścicielem Świątnik był Leonhard von Gellhorn. W zaaranżowanych naprędce dawnych salonach pałacowych, w których na początku XIX wieku gospodarze gościli generałów wojen napoleońskich, w tym słynnego feldmarszałka Blüchera, urządzono na początek pięć klas.

Uczniowie przed wejściem do szkoły mijali dużą fontannę znajdującą się na dziedzińcu (już wówczas niedziałającą), wchodzili po kamiennych schodach przez główny barokowy portal do dużej dawnej sieni pałacowej. Gdy na dworze zrobiło się zimno, kierownik szkoły stawał na głowie, aby zdobyć drewno, a woźny rozpalał ogień w ozdobnych kominkach i kaflowych piecach.

Wkrótce do budynku doprowadzono prąd. Ławki i krzesła stanowiły zbieraninę mebli z dawnej szkoły i prywatnych mieszkań. W szkole utworzono skromną bibliotekę, uruchomiono też kuchnię i zaczęła działać stołówka. Szkolna kucharka korzystała z pałacowej windy, dzięki której przed wojną na pańskie stoły Zedlitzów von Trützschler trafiały bez zwłoki gorące wykwintne potrawy.

Dawną salę balową zamieniono na salę gimnastyczną. To tutaj odbywały się szkolne uroczystości, apele i okolicznościowe akademie, na przykład z okazji urodzin Stalina czy rocznicy rewolucji październikowej. Nieduży park przypałacowy, z wytyczonymi alejkami i okazami starych drzew stał się miejscem, gdzie spędzano przerwy, bawiono się w chowanego i grano w piłkę. Gdy chciało się skorzystać z toalety, nawet w siarczysty mróz trzeba było wyjść na zewnątrz. Ale dla pokolenia powojennych nastolatków nie stanowiło to dużego problemu, bo już aby dotrzeć do szkoły, mieli przecież pod górkę. Bez względu na warunki pogodowe duża część uczniów musiała pieszo pokonać kilka kilometrów przez zabłocone wiosną i jesienią polne drogi. O godzinie ósmej nauczyciel, a potem już woźny, energicznie machając dzwonkiem, oznajmiał rozpoczęcie lekcji. Do szkoły w Świątnikach pod koniec lat 40. XX wieku uczęszczały dzieci ze Świątnik, ale też z Księginic Małych, Przemiłowa, Winnej Góry, Przezdrowic, Nasławic, Kunowa, Strachowa i Będkowic. Kadra nauczycielska była nieduża, w pierwszym roku działania szkoły wszystkich przedmiotów uczyła tylko jedna nauczycielka, ale już w roku szkolnym 1949/50 razem z kierownikiem w siedmiu klasach pracowało aż… czterech nauczycieli.

Czy nauczyciele i uczniowie w tych pierwszych powojennych latach, przebywając po kilka godzin dziennie w dawnych salonach, a teraz klasach szkolnych, zdawali sobie sprawę, że przez kilkaset lat w świątnickim pałacu mieszkali członkowie znanych rodów szlacheckich, że byli wśród nich baronowie, hrabiowie, ba, nawet prawdziwa księżniczka, córka księcia brzeskiego Johanna Christiana? Że właścicielem pałacu był czeski baron Zdenko Howora von Leipe, który z powodów religijnych uciekał podczas wojny trzydziestoletniej z terenu Czech, że dzieciństwo spędzał tu przyszły słynny ornitolog Otto Eduard graf von Zedlitz und Trützschler, że gościły tu tęgie głowy XIX-wiecznych strategów i generałów w osobach feldmarszałka Gneisenau’a czy Lützowa? Wątpliwe, ale wiedziano na pewno, że pałac jest poniemiecki.

Dla pałacu w Świątnikach zaadaptowanie budynku na cele edukacyjne i związane z tym późniejsze remonty były wygranym losem na loterii. Na szczęście zabytkowy obiekt o ciekawej historii nie podzielił losu setek innych, które po wojnie splądrowano, zniszczono, podpalono albo, jeśli stały się własnością PGR-ów po 1989 roku, opuszczono, zdewastowano i szybko zamieniono w ruinę.

Szkoła w pałacu działa do dzisiaj, w tym roku minęło 76 lat od momentu jej powstania, do Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Świątnikach uczęszcza obecnie ponad 140 dzieci z aż jedenastu miejscowości. 

Tekst i zdjęcia: Marta Miniewicz

Zdjęcia

  1. Zakończenie roku szkolnego 1950/51 w Świątnikach. Dzieci stoją na schodach prowadzących do głównego wejścia i na kamiennych balustradach (zdj. z archiwum szkolnego)
  2. Od 1949 roku w pałacu w Świątnikach musiało się pomieścić siedem klas. Do jednej klasy często chodziły dzieci w różnym wieku, aby wyrównać wojenne zaległości w nauce (zdj. z archiwum szkolnego)
  3. Szkoła w Świątnikach (gm. Sobótka) zaczęła działać w lutym lub w marcu 1946 roku, na początku miała około 60 uczniów. Co prawda trzeba ją było po chwili zamknąć „z powodu braku sił fachowych”, ale już we wrześniu dzieci usłyszały wzywający na lekcje dzwonek; od 1948 roku uczyły się już w świątnickim pałacu
  4. Główne wejście do pałacu z barokowym portalem i balkonem
  5. Podczas wieloletniego remontu rozebrano dach nad bocznym skrzydłem; niezabezpieczony budynek już w czasie prac remontowych pod koniec lat 60. XX wieku legł w gruzach; zniszczono wtedy i rozgrabiono elementy wystroju pałacu, m.in. zabytkowe kominki
  6. Herby dawnych właścicieli do dzisiaj oglądać można w ścianie pałacu od strony dawnego przypałacowego parku
  7. Pierwsza strona kroniki szkolnej
  8. Pozostałości po dawnej fontannie
  9. Obecny dyrektor Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Świątnikach Tomasz Wypler na tle pamiętających jeszcze przedwojennych mieszkańców pałacu potężnych dębów; zarządzanie szkołą mieszczącą się w zabytkowym budynku jest w dalszym ciągu niemałym wyzwaniem

Galeria zdjęć

powrót do kategorii
Poprzednia Następna

Pozostałe
aktualności

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Ok