Poniedziałek, 26 lutego 2024
Imieniny: Bogumił, Aleksandra, Mirosława
słonecznie
5℃
A+
Tłumacz Google

Książę i biskup, czyli porwanie w Górce

Niewielka wieś Górka (dzisiaj część Sobótki) w połowie XIII wieku znalazła się na ustach niemal wszystkich. Powodem było zuchwałe porwanie. Książę legnicki Bolesław, nazywany później Rogatką lub Srogim, podniósł rękę na wrocławskiego biskupa, porwał go i uwięził. Przyjrzyjmy się okolicznościom całego zdarzenia.

Do położonej u stóp Ślęży Górki przybył biskup Tomasz I Zaręba, aby poświęcić kościół należący do kanoników regularnych z opactwa Marii Panny na Piasku. Było to w oktawie św. Michała, prawdopodobnie 2 października 1256 roku. Biskupowi towarzyszyli prepozyt katedralny Boguchwał i kanonik wrocławski Ekkard. Podróż z Wrocławia bardzo zmęczyła leciwego już biskupa, więc po uroczystościach i kolacji, po trudach dnia dostojnik szybko udał się na spoczynek.

Ale biskup zapewne nawet w najgorszych snach nie śnił jednak tego, co miało się tej feralnej nocy wydarzyć. Książę Bolesław z grupą najemnych rycerzy postanowił bowiem wykorzystać okazję i porwać biskupa, wiedząc że prepozytura w Górce nie jest dobrze chroniona. Pogrążony we śnie biskup został zbudzony, brutalnie postawiony na nogi, a zaraz potem w samej bieliźnie w środku nocy wsadzony na konia. To samo zrobiono z duchownymi, którzy towarzyszyli Tomaszowi w podróży. Rzeczy osobiste, klejnoty biskupie i odzież zabrano, przywłaszczając sobie również konie.

Biskup jechał na marnej szkapinie, trząsł się z zimna, bo pogoda panowała już iście jesienna. Jeden z porywaczy, widząc szczękającego zębami staruszka, „kazał mu wdziać szorstką szatę, bardzo lichą i stare buty”. Nie był to jednak przejaw litości nad biskupem, a chęć jeszcze większego poniżenia kościelnego dostojnika. Płaszcz, jaki na niego zarzucono, był bowiem w pasy, a w średniowiecznej Europie w tkaninach pasiastych widziano materię diabelską, pasiasty strój był hańbiący, w prążkowany materiał ubierano złoczyńców i osoby godne potępienia.

Książę Bolesław, nazwany nie bez przyczyny Rogatką, nie reagował na takie zachowania swych rycerzy. Biskupa (który z powodu ociężałości i wieku konno już nie jeździł), na końskim grzbiecie spod Sobótki dowieziono do odległego zamku we Wleniu, tam wtrącono do ciemnicy. Po jakimś czasie, obwożąc Tomasza I dla jeszcze większej hańby po okolicznych zamkach, zamknięto w legnickim lochu.

Jaki był powód porwania biskupa? Dawni kronikarze niejasno przedstawili przyczyny takiego zachowania księcia. Cóż, nie od dziś jednak wiemy, że jeśli nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze! Książę zapewne chciał powetować swoje ostatnie straty (część jego ziemi przejął brat Bolesława – Konrad), bo odczuwał braki finansowe. Zmaltretowanego biskupa przymusił do okupu (książę zażądał dwa tysiące srebrnych grzywien, czyli około 420 kilogramów srebra) i ustępstw, m.in. w sprawie sposobu pobierania dziesięciny.

Oczywiście sprawa dotarła do samego papieża, książę obłożony został ekskomuniką, straszono go nawet wyprawą krzyżową przeciw niemu. Bolesław nie uląkł się krucjaty i dopiero po otrzymaniu części żądanej kwoty oraz wzięciu zakładników, jako gwarantów wypłaceniu mu pozostałych grzywien, biskupa uwolnił. Takie zachowanie nie mogło mu jednak ujść na sucho.

W 1258 roku Rogatka wraz z setką rycerzy, pieszo, w szacie pokutnej udał się ze Złotoryi do katedry św. Jana we Wrocławiu. Ta publiczna pokuta, uwolnienie zakładników, obiecanie poprawy, publiczne ukorzenie się przed biskupem, sprawę jednak załatwiło.

Ale wróćmy na chwilę do Górki. Opisane wydarzenie związane jest z najstarszą częścią dzisiejszego „zamku”, czyli dawnym XII-wiecznym palatium (rodzaj pałacu) z kaplicą, które należało do możnowładcy Piotra Włosta (przy okazji warto wspomnieć, że Włost na swoim sumieniu miał również porwanie). Piotr, zwany Duninem, przekazał Górkę kanonikom regularnym reguły św. Augustyna, których sprowadził pod (lub na) Ślężę z Francji. Z czasem obiekt w Górce – miejsce, z którego zarządzano dobrami klasztornymi, rozbudowano, a dawne palatium zaczęło pełnić rolę kościoła. Gdy po sekularyzacji w 1810 roku kanonikom odebrano ich dobra, a dwa lata później Górka przeszła w ręce barona Ernesta von Lüttwitza, który zaadaptował dawną prebendę na swoją rezydencję, to kościół parafialny wciąż tutaj funkcjonował. Kolejny właściciel – Eugeniusz von Kulmitz przebudował obiekt, nadając mu dzisiejszy „romantyczny” wygląd bajkowego zamku.

Tekst i zdjęcia: Marta Miniewicz

Galeria zdjęć

powrót do kategorii
Poprzednia Następna

Pozostałe
aktualności

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Ok