Poniedziałek, 26 lutego 2024
Imieniny: Bogumił, Aleksandra, Mirosława
słonecznie
5℃
A+
Tłumacz Google

Każdy czas ma swoją twarz…, czyli o mieszkańcach pewnego pałacu

Gdyby Helena i Ulrich von Richthofenowie, dawni właściciele majątku w Piotrówku (gmina Jordanów Śląski), weszli na taras stojącej na Jańskiej Górze kamiennej wieży Bismarcka, widzieliby jak na dłoni cały swój majątek i mogliby odczuwać dumę. Pałac w Piotrówku, położony w niewielkiej dolince na tle niewysokich wzgórz i dominującej na horyzoncie Ślęży, pod koniec XIX wieku wyglądał bowiem zarówno imponująco, jak i sielsko. Narożna okrągła wieża z ostro zakończonym wysokim hełmem nadawała budowli charakter bajkowego zamku. Pałac odbijał się w wodzie parkowych stawów (na jednym ze stawów na wysepce znajdowało się w zamierzchłych czasach grodzisko), a za ogrodami płynął wartko strumień, którego wodę spiętrzano przy młynie.

Ulrich von Richthofen, emerytowany major i królewski szambelan, mógł mówić, że jest szczęściarzem. Pochodził ze znanego rodu, który na Dolnym Śląsku obecny był już od czterech wieków, a jego członkowie, oprócz tytułu baronowskiego, posiadali kilkadziesiąt majątków okolicy, w m.in. w rejonie Strzegomia, Jawora, Kamiennej Góry, Legnicy, Bolkowa, Środy Śląskiej, Strzelina i Wrocławia. Od 1892 roku do Richthofenów należały też dobra w Piotrówku.

Właściciel Piotrówka ożenił się wyjątkowo dobrze – Helena pochodziła z bardzo bogatej rodziny, jej ojciec Karl von Koschembar był przemysłowcem i właścicielem kopalni na Górnym Śląsku. Helena, jak wspominał matkę Herbert, jeden z synów, była osobą towarzyską, chętnie uczestniczącą w życiu kulturalnym i artystycznym, wytworną i elegancką. Po przeprowadzce do wiejskiej posiadłości w Piotrówku (wcześniej rodzina mieszkała m.in. w Düsseldorfie, Bonn, Mersemburgu, Berlinie) wciąż pilnie śledziła trendy w modzie i dwa razy do roku (na wiosnę i jesień) zamawiała najnowsze paryskie stroje. Urodziła trzech synów, ale jej kontakty z dziećmi były mocno ograniczone, bowiem mąż, wojskowy, sam kształcony w szkole kadetów, preferował spartańskie wychowanie i uważał, że im szybciej synowie opuszczą dom, tym lepiej, bo surowy system szkoły z internatem i panującym tam pruskim drylem najlepiej ukształtuje charakter chłopców. Jak pisał we wspomnieniach średni syn Ulricha, Herbert, który w szkole był nieszczęśliwy i szczególnie w przedmiotach ścisłych nie odnosił sukcesów, ojciec w sytuacjach trudnych wychowawczo potrafił sięgnąć po bat do jazdy końskiej. Okazało się z czasem, że Herbert ma inne uzdolnienia i szybko zrobił błyskotliwą karierę dyplomatyczną. Tymczasem najstarszy syn, Wilhelm, poszedł w ślady ojca i wstąpił do armii. Podczas wojny w Chinach prowadził ilustrowany przez siebie dziennik podróży, który w 1902 roku ukazał się drukiem pt. „Chryzantema i smok”. Ksiażkę dedykował krewnemu – Ferdynandowi von Richthofenowi, słynnemu badaczowi Azji, który jako pierwszy wprowadził do języka określenie „szlak jedwabny”.

W 1903 roku zmarła Helena. Mąż postanowił pochować żonę w Piotrówku, na terenie swojego majątku, na niewielkim wzgórzu, gdzie kazał wybudować kaplicę grobową. Z miejsca, które wybrał, dobrze widoczny był cały pałac z ogrodem. Nad wejściem do grobowca umieścił dwa herby: Richthofenów (z siedzącym na czerwonym krześle pretorem – sędzią, który dzierży w ręce berło, srebrnym żurawiem z trzymającym w szponach złoty kamień oraz złotym skrzydłem) oraz Koschembarów, rodu, z którego wywodziła się Helena (trzy czerwone róże na ukośnym pasie).

Duży spadek po żonie umożliwił Ulrichowi nabycie majątku w Sichowie pod Jaworem, gdzie się przeprowadził. Tam, w pałacu otoczonym pięknym parkiem z egzotycznym drzewostanem, dożył czasu, gdy nazwisko Richthofen znane było w całych Niemczech i podczas I wojny światowej pojawiało się na ustach niemal wszystkich osób w Europie za sprawą młodego krewnego – Manfreda, mistrza podniebnych pojedynków, nazywanego z podziwem od koloru trójpłatowca, na którym latał, Czerwonym Baronem.

Tekst i zdjęcia: Marta Miniewicz, Stowarzyszenie TUITAM

 Zdjęcia
1. Z Jańskiej Góry pałac w Piotrówku wciąż prezentuje się bardzo malowniczo

2. Jeden ze stawów parkowych, w których odbija się pałac Richthofenów. Na niewielkiej wyspie znajdowało się grodzisko, o czym informuje napis wyryty w leżącym nad brzegiem stawu kamieniu

3. Pałac w Piotrówku nie został zniszczony podczas II wojny światowej; dewastacja i doprowadzenie obiektu niemal do ruiny to efekt ostatnich kilkudziesięciu lat

4. Przed głównym wejściem do pałacu rosną wciąż wielkie kasztanowcy; z drugiej strony  taras wychodził na park ze stawami i widokiem Jańskiej Góry

5. Kaplica grobowa Richthofenów pełni obecnie funkcję kaplicy mszalnej (parafii w Słupicach)

6. Herby Richthofenów i Koschembahrów nad wejściem do kaplicy

Galeria zdjęć

powrót do kategorii
Poprzednia Następna

Pozostałe
aktualności

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Ok