Niedziela, 25 stycznia 2026
Imieniny: Tatiana, Paweł, Miłosz
pochmurno
-5℃
Tłumacz Google

Już nie brzydkie kaczątko, czyli o dworze w Będkowicach

Na pierwszy rzut oka nawodny dwór w Będkowicach nie wygląda zbyt atrakcyjnie. To prosta budowla na planie prostokąta, bezstylowa, otoczona fosą, do której prowadzi kamienny most. Jednak pierwsze miłe zaskoczenie czeka nas, jeszcze zanim zajrzymy do środka, w momencie, gdy przekroczać będziemy próg XVI-wiecznego piaskowcowego portalu. Wykuto w nim napis fundacyjny, a w kluczu herb dawnych właścicieli dworu – słynnego na Dolnym Śląsku rodu von Gellhorn. Nad wejściem znajduje się też tablica ze srebrną sprzączką na czerwonym polu – godłem Zedlitzów, do których do połowy XVIII wieku należały będkowickie dobra, spisem dawnych właścicieli i życzeniem błogosławieństwa bożego dla dawnych i przyszłych mieszkańców.

Żeby zrozumieć i docenić zmiany, jakie zaszły w tym renesansowym „brzydkim kaczątku”, warto obejrzeć krótki amatorski film dostępny w internecie, wykonany latem 1996 roku. Nagranie zaczyna się pytaniem: „Gdzie jest zamek?”. W odpowiedzi ktoś wskazuje ręką na odrapany, w większości pozbawiony tynku, kamienny piętrowy budynek. Mieszkało w nim wówczas kilka rodzin, dawnych pracowników PGR-u. W tym czasie dwór, który powstał w miejscu średniowiecznej wieży mieszkalnej, „ochraniał” niski drewniany płotek, na którym suszono pranie i, jak na obronny obiekt przystało, otaczała też fosa. Rzut oka wystarczył, aby w przedmiotach znajdujących się w mokrym rowie rozpoznać dętki od rowerów i wystające z wody stare opony. Na terenie dawnego folwarku stały sklecone z desek, przechylające się na boki, różnego rodzaju szopki, ułożone w sterty gałęzie na podpałkę i wychodek, w budynku nie było bowiem kanalizacji. W kilku porozstawianych na ziemi miskach i wanienkach, napełnianych wodą z gumowego szlauchu, ktoś z mieszkańców zamierzał zapewne, wykorzystując sprzyjającą pogodę, zrobić pranie na dworze.

Tablicę fundacyjną z herbem Zedlitzów znajdującą się nad wejściem do dworu zachlapano szarą farbą, a potem na tym „odnowionym” podłożu namalowano koślawe cyfry 4 i 7, będące numerem posesji. Z boku drzwi przybito czerwoną tabliczkę z napisem: „SOŁTYS wsi Będkowice”. Przez ciemną sień można było dostać się na tyły budynku, który od strony stawów i mocno zarośniętego ogrodu wyglądał dużo gorzej. Patrząc na dwór z tej perspektywy, można było nabrać pewności, że obiekt nie jest zamieszkany, bo straszyły tutaj czarne dziury otworów okiennych pozbawionych szyb i framug. W tym ogólnym chaosie tylko kaczki grzecznie i w ustalonym porządku maszerowały gęsiego nad brzegiem stawu.

W karcie ewidencyjnej zabytków w 1966 roku o stanie zachowania budynku napisano: „zaniedbany”, trzydzieści sześć lat później, w roku 2000: „zły”. Mimo to Lesław Pańczyszyn w 2002 roku postanowił dwór w Będkowicach kupić. Zanim zabrał się do prac remontowych, musiał najpierw zrobić porządki, między innymi wywieźć kilka tysięcy starych samochodowych opon i oczyścić dawne obory; w czasach PGR-u hodowano tu ponad dwa i pół tysiąca świń, magazynowano kiszoną kapustę i kiszone ogórki. Lepiej nie wyobrażać sobie zapachów, jakie panowały we wnętrzach. Nowy właściciel zamieszkał z rodziną w wyremontowanych zabudowaniach gospodarczych (XVIII-wieczny trzykondygnacyjny spichlerz z odnowionymi herbami rodów von Zedlitz i Mutius prezentuje się teraz wyjątkowo dobrze) i cierpliwie przez kolejne lata najpierw ratował dwór przed ruiną, a potem rozpoczął wciąż trwający proces przywracania mu dawnej świetności. Oczywiście konieczne było położenie nowego dachu, bo w starym były dziury i podczas deszczu woda ciekła po ścianach budynku, zalewając drewniane stropy i niszcząc XVII-wieczną polichromię. Niespodzianką okazywały się odkrywane pod olejną farbą ornamenty na ścianach, a pod sufitami malowane w roślinne wzory deski. We dworze zachował się kominek i piec kaflowy, w którym można palić, a drugi klasycystyczny na czas remontu trafił do Muzeum Historycznego we Wrocławiu, ozdabia na stałej ekspozycji jeden z pałacowych salonów królewskich.

Choć prace w Będkowicach ciągle jeszcze trwają, to pomału widać ich koniec. Już dzisiaj zadbany ogród z trzema stawami (położonymi na różnych wysokościach), mostkami i groblami zachęca do spacerów. Jednak największe wrażenie robi wnętrze dworu, w którym poszczególne pomieszczenia zamieniły się, między innymi w jadalnię, pokój kobiecy, sypialnię, pokój dziecięcy, komnatę myśliwską. Pan Lesław jest kolekcjonerem, od lat na aukcjach, giełdach staroci (w pierwszą niedzielę miesiąca można go spotkać na giełdzie w Świdnicy) i od prywatnych właścicieli kupuje meble, naczynia, obrazy, różne przedmioty użytkowe, które służyły mieszkańcom dworów i pałaców trzysta, czterysta, a czasem i pięćset lat temu. Teraz w komnatach będkowickiego dworu znalazły swoje miejsce renesansowe krzesła, barokowe szafy, a intarsjowane sekretarzyki wyróżniają się kunsztem wykonania. Niemal każdemu z tych przedmiotów, można by poświęcić oddzielny tekst, bo ich właściciel zna ich historię i potrafi docenić ich piękno.

Na koniec bardzo dobra wiadomość. W przyszłym roku dzięki inicjatywie Muzeum Ślężańskiego oraz uprzejmości i otwartości właściciela osoby zainteresowane prawdopodobnie będą miały możliwość obejrzenia wnętrza dworu. Na razie w Muzeum Historycznym we Wrocławiu przygotowywana jest wystawa o tym, gdzie król piechotą chodził, na której zobaczymy dużą część kolekcji Lesława Pańczyszyna, który oprócz mebli, kluczy, sztućców i zamków do drzwi zbiera też… nocniki.

Tekst i zdjęcia: Marta Miniewicz, Stowarzyszenie TUITAM

Opisy do zdjęć:
1. Dwór obronny w Będkowicach (gmina Sobótka) wybudowany został w 1546 roku przez Mikołaja von Gellhorna
2. Dwór pełnił funkcję mieszkalną i obronną, otoczony jest fosą, na poziomie piwnic znajdują sie otwory strzelnicze
3. Portal z herbem Gellhornów i tablicą fundacyjną informującą o właścicielach dworu
4. Obecny właściciel dworu - Lesław Pańczyszyn jest kolekcjonerem, m.in. posiada duże zbiory zamków i kluczy; drzwi wejściowe do dworu
5. Kamienny renesansowy portal pod koniec lat 90. XX wieku i obecnie; zestawienie tych zdjęć pokazuje jak dwór z bardzo brzydkiego kaczątka powoli przeistacza się w łabędzia
6. To nie piękny tkany kolorowy materiał tylko fragment jednego ze stropów wewnatrz dworu
7. Fragment komnaty kominkowej z piecem kaflowym (działającym) i kominkiem z herbem Zedlitzów
8. Widok z pierwszego piętra na park, w którym znajdują się trzy stawy
9. Właściciel dworu zamieszkał w wyremontowanych dawnych budynkach gospodarczych; najwyższy budynek do dawny spichlerz
10. Wejście do dworu, na horyzoncie fragment Masywu Ślęży

Galeria zdjęć

powrót do kategorii
Poprzednia Następna

Pozostałe
aktualności

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Ok