Poniedziałek, 26 lutego 2024
Imieniny: Bogumił, Aleksandra, Mirosława
słonecznie
6℃
A+
Tłumacz Google

Jego Królewska Mość w skromnych pałacowych progach

Królowie bywali gośćmi w podwrocławskich pałacach wielokrotnie i to z różnych powodów. Goszczono ich, gdy ci stacjonowali w okolicy podczas wojny, manewrów lub przeglądu wojska, przyjeżdżali na zaproszenie, aby wziąć udział w polowaniu, zatrzymywali się na odpoczynek podczas dłuższej podróży. Wizyty władców były dla gospodarzy na pewno bardzo kosztowne, ale stanowiły duże wyróżnienie. Nic więc dziwnego, że pamięć o takich odwiedzinach przetrwała, a często wizyty te obrastały w legendy. Tak było choćby w Ślęzie (gm. Kobierzyce), gdzie gościł król pruski Fryderyk II, zwany przez potomnych Wielkim.

Podczas wojny siedmioletniej król Fryderyk rozbił obóz wojskowy w dobrach Wilhelma von Königsdorffa w Ślęzie. Zapewne gospodarze starali się godnie ugościć króla. Być może władca chciał później odwdzięczyć się za wyjątkowe przyjęcie i wysłał właścicielom Ślęzy złoty pierścień z dużym rubinem. Dar, który przebył długą drogę z Berlina do podwrocławskiej wioski, w nieznanych okolicznościach zmienił podczas podróży swoje właściwości. Do rąk Königsdorffów trafił klejnot ze zwykłym czerwonym szkiełkiem. Nie zmartwiło to ponoć arystokratów, bo wraz z niewiele wartym pierścieniem otrzymali dokument nadania im tytułu hrabiowskiego.

Swoją hojność Fryderyk II okazał również w Tyńcu nad Ślęzą (gm. Kobierzyce), w którym przebywał kilkukrotnie w związku z przeprowadzanymi manewrami wojskowymi. Podczas drugiej wizyty królewskiej w 1770 roku hrabia von Falkenhayn wydał na cześć władcy śniadanie w zadbanym francuskim ogrodzie na tyłach starego pałacu. Na pytanie Fryderyka, dlaczego nie zbuduje nowej siedziby, hrabia odpowiedział, że jest tylko beneficjentem i nie stać go na taki wydatek. Podobno król obiecał, że przyśle na nowy pałac złoto z Wrocławia i plany budowli z Berlina. Czy obietnicy dotrzymał, nie wiemy. Ale podczas przeglądu wojsk w 1785 roku, choć stary już i schorowany król spał w domu sołtysa, to zaproszeni goście, w tym książęta i generałowie, m.in. markiz de Lafayette, bohater wojny o niepodległość Stanów Zjednoczonych, zakwaterowani byli w okolicznych pałacach, również w nowej tynieckiej rezydencji.

Gdy na łożu śmierci późnym latem 1819 roku leżał w swym pałacu w Krobielowicach (gm. Kąty Wrocławskie) Gebhard Leberecht von Blücher, bohater wojen napoleońskich, na pobliskich polach w manewrach wojskowych uczestniczył król pruski Fryderyk Wilhelm III. Zanim „ojciec Ojczyzny” zamknął oczy na zawsze, król zawitał do krobielowickiej rezydencji, aby pożegnać starego wiarusa. Blücher, który stał się legendą już za życia, musiał w królu budzić sprzeczne uczucia, gdyż nadane mu przez władcę tytuły, honory, odznaczenia, majątki ziemskie  okazywały się niewystarczającym wynagrodzeniem za zasługi „gwiazdy Prus”. Ten zawzięty hazardzista i hulaka wciąż potrzebował gotówki i potrafił się o nią głośno upominać. Ponoć w liście do króla bez ogródek napisał: „Grałeś moimi kośćmi przez lata, teraz ja mam prawo pograć twoimi pieniędzmi”. Następca Fryderyka Wilhelma III – Fryderyk Wilhelm IV – w 1853 roku przybył do Krobielowic, aby osobiście uczestniczyć w uroczystościach pogrzebowych związanych z przeniesieniem szczątków bohatera do wybudowanego niedaleko pałacu mauzoleum.

W zupełnie innej atmosferze odbyła się w 1888 roku wizyta w pałacu Krzyżowicach (gm. Kobierzyce) cesarza Rzeszy Niemieckiej Wilhelma II, pasjonata polowań, który mimo licznych obowiązków związanych ze sprawowaniem władzy potrafił około czterdziestu dni w roku spędzać na strzelaniu do zwierzyny. Z pozostawionego właścicielom Krzyżowic podpisanego przez Wilhelma II dokumentu dowiadujemy się, że ustrzelił w czasie jednego tylko polowania 630 sztuk zwierzyny. Hrabia Mortimer Tschirsky-Reichel, krzyżowicki dziedzic, gościł władcę ponownie w Strzelcach Opolskich, gdzie wystawił cesarzowi pamiątkowy obelisk z okazji ustrzelenia przez Jego Wysokość w hrabiowskich lasach pięćdziesięciotysięcznej sztuki zwierzyny.

Pałac w Szczodrem (gm. Długołęka) w swych progach gościł cara rosyjskiego – Mikołaja I Romanowa, który zatrzymał się u księcia Wilhelma Brunszwickiego na początku czerwca 1829 roku. Kilka dni wcześniej odbyła się koronacja Mikołaja I na króla Polski. Do majątku w Szczodrem car przybył wraz z ukochaną małżonką, Aleksandrą Fiedorowną, i następcą tronu – jedenastoletnim synem Aleksandrem. W pałacowych salonach i ogrodach rodzina spędziła kilka dni. O bezpieczeństwo carskiej pary dbał sprowadzony tu pułk kirasjerów.

W późniejszym czasie Szczodre, z pałacem przebudowanym na wzór rezydencji królów angielskich w Windsorze, stało się własnością saskich królów z dynastii Wettynów, ale o tym przeczytać można w poprzednich częściach Wędrownika.

Tekst i zdjęcia: Marta Miniewicz, Stowarzyszenie TUITAM

Galeria zdjęć

powrót do kategorii
Poprzednia Następna

Pozostałe
aktualności

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Ok