Wtorek, 17 marca 2026
Imieniny: Gertruda, Patryk, Zbigniew
pochmurno
7℃
Tłumacz Google

Jak dodać uczniom skrzydeł albo rozpalić w nich ogień?

Dziennikarz muzyczny, maratończyk, doktor historii, działacz społeczny, organizator koncertów, a także pomysłodawca oraz współorganizator festiwalu rockowego nad Zalewem Mietkowskim i… dyrektor wiejskiej szkoły. Jak połączyć wszystkie te pasje, działania, funkcje, gdy doba trwa tylko dwadzieścia cztery godziny i ani chwili dłużej? Okazuje się, że można.

Gdy telefonicznie próbowałam umówić się na rozmowę z Marcinem Dysiem, dyrektorem gminnej szkoły w Mietkowie, okazało się to niełatwe. Od sekretarza szkoły dowiedziałam się, że pan dyrektor ma lekcje, podczas przerwy pełni dyżur, a potem będzie w świetlicy opiekował się dziećmi. Gdy później na spotkaniu wyraziłam zdziwienie faktem, że pełni dyżury na korytarzu, usłyszałam, że nie widzi powodu, żeby nie wspomóc swoich kolegów nauczycieli; skoro chce wymagać od innych, musi wymagać też wobec siebie. W czasie rozmowy żartuje, że dyrektoruje szkole, która jest i będzie najlepsza w gminie. Dla wyjaśnienia dodam, że to jedyna placówka oświatowa tego typu w gminie Mietków, najmniejszej w powiecie wrocławskim, liczącej na koniec 2024 roku tylko 3655 mieszkańców (czyli niemal trzy razy mniej niż wieś Kiełczów w gminie Długołęka).

W tym roku szkoła w Mietkowie, jak wiele innych, obchodzi 80. rocznicę powstania (zaczęła swą działalność w roku szkolnym 1945/46, początkowo jako trzyklasowa). Na czas remontu kolejnego budynku szkolnego przez krótki czas część dzieci uczyła się w salonach mietkowskiego pałacu. Nową szkołę wybudowano w latach 80. XX wieku i obecnie to do niej codziennie na lekcje dojeżdżają dzieci z kilkunastu miejscowości (ponad 80% mieszka poza Mietkowem). Ogółem uczy się tutaj niespełna trzystu uczniów, na tyle mało, że w zeszłym roku na święto patrona (szkoła nosi imię św. Jana Pawła II) udało się zorganizować wyjazd całej szkoły na Ślężę, ale jednocześnie na tyle dużo, że zadanie to było niełatwe pod względem logistycznym. Marcin Dyś chciałby, aby wspólna wyprawa wszystkich uczniów na owianą legendami „świętą” górę stała się nową tradycją szkoły. Sam uprawia sport systematycznie, biega kilka razy w tygodni. Mówi, że wybrał bieganie, bo było najprostszym sposobem, aby się zacząć ruszać, i nie potrzebował do tego żadnego sprzętu. Za swoje największe osiągnięcie uważa przebiegnięcie we Wrocławiu 42 kilometrów, czyli całego maratonu. W zeszłym roku we wrześniu udało mu się namówić kilku świeżych absolwentów szkoły do wzięcia udziału w organizowanym co roku Biegu Mietkowskim, na początek na dystansie pięciu kilometrów. Nie liczył się wynik, ale to, że wspólnie dobiegli do mety, dobrze się przy tym bawiąc. W tym roku znów chcą biec, może uda się namówić do udziału w imprezie kolejnych uczniów?

 

Marcin Dyś stanowisko dyrektora Szkoły Podstawowej w Mietkowie objął ponad rok temu. Wcześniej był tu nauczycielem. Choć ma doktorat z historii, lubi uczyć języka angielskiego, a na lekcjach często wykorzystuje piosenki do tłumaczenia zawiłości gramatyki. Gdy uczniowie opowiadają w obcym języku o swoich zwyczajach z przeszłości, konstrukcję „I used to” pomaga im zrozumieć zespół The Madness w swym utworze „Bed and Breakfast Man”, do opanowania zwrotu „Should I” najlepiej nadaje się piosenka The Clash „Should I Stay or Should I Go”. Muzyka w życiu dyrektora mietkowskiej szkoły jest bardzo ważna. Jego praca magisterska na zakończenie studiów historycznych nosiła tytuł „Oczami Rockmana. Polska i świat w tekstach polskich twórców rockowych lat 80. i 90. XX wieku” (wydana została później jako książka). Sam grał kiedyś w zespole muzycznym na gitarze basowej, a gdy band się 

rozpadł, pustkę wypełnił prowadzeniem muzycznego bloga. Teraz raz w tygodniu we wtorki ma swoją muzyczną audycję „Posłuchaj, to do Ciebie” w radiu Zamek Nadaje, które działa w zamku w Jaworze. Wraz z innymi dziennikarzami nie bierze za to pieniędzy, działa hobbystycznie, z pasji do muzyki, z chęci dzielenia się z innymi swoimi muzycznymi odkryciami. A ma ich kilka, między innymi trzyma kciuki za wrocławską kapelę Bad Ritual czy węgierskie Stone Sober.

Zdarzyło się już kilka razy, że do udziału w audycji z różnych okazji namawiał swoich uczniów; opowiadali wtedy o szkole i nauczycielach z okazji Dnia Nauczyciela czy o Święcie Niepodległości. Pytany, czy uczniowie i koledzy z mietkowskiej szkoły słuchają jego audycji, śmieje się: „Czasami słuchają, ale nie często. Wiem, że część nauczycieli słucha”. W młodości jednym z jego muzycznych idoli był zespół Dezerter, miał okazję poznać członków zespołu, rozmawiać z nimi, przeprowadzać wywiady (zresztą nie tylko z Dezerterem, ale także członkami Republiki, Spiętym, Maciejem Maleńczukiem, Tomaszem Budzyńskim czy Piotrem Banachem). I stąd pewnie zrodził się pomysł, aby urządzić nad Zalewem Mietkowskim festiwal muzyki alternatywnej „Zalew Nadaje”, którego gwiazdą będzie właśnie Dezerter. Marcinowi Dysiowi udało się zarazić swoim entuzjazmem wójta gminy oraz  dyrektorkę GOKu i pomysł nabrał szybko realnych kształtów. Dziś już wiemy, że wydarzenie odbędzie się 12 września 2026 roku. Czy tego rodzaju muzyki słucha się dzisiaj? Jedna fanka jest na pewno, Jagoda – jedna z uczennic szkoły w Mietkowie, która przyszła pewnego dnia na lekcje, mając na sobie koszulkę Dezertera (ku swojemu zaskoczeniu dostała później od dyrektora płytę zespołu z autografami muzyków). Marcin Dyś ma nadzieję, że Dezerter, który stał się legendą polskiej sceny alternatywnego rocka, ściągnie jednak większą publiczność: „To będzie fajny festiwal, trochę niszowy, ale promujący gminę, no i z widokiem na zalew i Ślężę”. Wstęp na imprezę jest bezpłatny (oprócz Dezertera wystąpi również Nanga i kilka zespołów wyłonionych w konkursie).

 

Na koniec pytam jeszcze o akcję przygotowywania przez uczniów jedzenia dla osób potrzebujących. Dowiaduję się, że Marcin Dyś już podczas studiów angażował się społecznie, najpierw w Amnesty International, działając na rzecz praw człowieka. Potem we Wrocławiu włączył się do akcji „Food Not Bombs”, czyli „Jedzenie zamiast bomb”, i wraz z innymi pomagał w przygotowywaniu posiłków rozdawanych potem przy Dworcu Nadodrze we Wrocławiu. W szkole na godzinie wychowawczej rozmawiał z uczniami o kryzysie bezdomności, o potrzebujących, o pomaganiu, stąd narodził się pomysł wspólnego przygotowania jedzenia i przekazania ich do Centrum Reanimacji Kultury. W ten sposób i uczniowie z Mietkowa mają swój mały wkład w pomaganie innym.

 

Po rozmowie z dyrektorem szkoły przypominają mi się słowa irlandzkiego filozofa i poety Wiliama Butlera Yeatsa: „Szkoła nie polega na napełnianiu wiadra, ale na rozpalaniu ognia” i mam wrażenie, że w Mietkowie szuka się sposobu, jak ten ogień rozpalić.

Zdjęcia ze szkolnych imprez i z życia szkoły pochodzą z FB Szkoły Podstawowej w Mietkowie

Tekst: Marta Miniewicz, Stowarzyszenie TUITAM

Galeria zdjęć

powrót do kategorii
Poprzednia Następna

Pozostałe
aktualności

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Ok