Środa, 21 stycznia 2026
Imieniny: Agnieszka, Inez, Jarosław
mgła
-13℃
Tłumacz Google

Domek dla świętego, czyli rzecz o kapliczkach (cz. I)

Kapliczki, często przypominające małe domki dla Marii i świętych, patronów dnia codziennego, są ciągle ważnym i charakterystycznym elementem wiejskiego krajobrazu. Dolny Śląsk przed II wojną światową był zróżnicowany religijnie; tam, gdzie dominowali protestanci, kapliczek nie było. Inaczej sytuacja wyglądała w miejscowościach, które przez wieki stanowiły własność klasztorną joannitów, augustianów, premonstratensów czy krzyżowców z czerwoną gwiazdą i gdzie tym samym ludność w zdecydowanej większości była wyznania katolickiego. Tam kapliczki i krzyże stanowiły rodzaj manifestacji religijnej, podkreślenia katolickiego charakteru okolicy. W Tyńcu nad Ślęzą czy Tyńczyku, wioskach wcześniej należących do zakonu joannitów, kapliczki stały nie tylko w przestrzeni wspólnej, ale również przy prywatnych domach – mieszkańcy fundowali je czasem w dziękczynnych lub błagalnych intencjach. Gdy po 1945 roku na Dolnym Śląsku nastąpiła wymiana ludności, większość starych kapliczek została zaadaptowana przez przesiedleńców pochodzących z różnych części Polski. Tam, gdzie kapliczek lub krzyży nie zastano, powstawały nowe.

Dwie kapliczki

Co roku w maju w podwrocławskim Chrzanowie grupka mieszkańców zbiera się pod kapliczką, aby wspólnie wziąć udział w nabożeństwie majowym. I choć życie na wsi w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat bardzo się zmieniło – z drogi S8 słychać odgłosy pędzących samochodów i wielkie hale magazynowe podeszły niemal pod domy – to tak jak w pierwszych powojennych latach w każdy majowy wieczór śpiewa się tu dzisiaj pieśni maryjne i odmawia litanię. Nabożeństwo przez długi czas prowadziła pani Maria, potem pani Gienia, dziś koryfeuszem jest Grzegorz. Na zakończenie majówek w świetlicy urządza się małe przyjęcie z podobno „najlepszymi na świecie pączkami”. Najwięcej ludzi gromadzi się jednak pod kapliczką w Wielką Sobotę, gdy ksiądz święci pokarmy przyniesione w wielkanocnych koszykach przez mieszkańców Chrzanowa.

Przed wojną kapliczek we wsi nie stawiano, bo w miejscowości, wówczas noszącej nazwę Zaumgarten, w przeważającej części mieszkała ludność protestancka. Nie było też kościoła, a przecież na majowe musiano się gdzieś spotykać. Postanowiono więc zbudować kapliczkę, ale nie jedną, a… dwie! Pierwszą postawili przesiedleńcy, którzy musieli opuścić swoje domy i przybyli na Ziemie Zachodnie z Kresów Wschodnich, drugą ci, którzy w poszukiwaniu lepszego życia przyjechali z Rzeszowszczyzny. O kapliczce Kresowiaków mówiono „wschodnia”, o tej drugiej „z Rzeszowa”. Teraz w obcym miejscu, gdzie przyszło im żyć, było już bardziej swojsko, no, prawie jak w domu. Dwie stojące niemal obok siebie kapliczki nie wywołały niesnasek między mieszkańcami, bo bez względu na to, skąd pochodzili, modlili się przy obu kapliczkach na zmianę: pierwszego maja przy „wschodniej”, drugiego przy tej „z Rzeszowa”. W ich rodzinnych stronach kapliczki stanowiły część krajobrazu, stały na rozstajach dróg, w polu, na obrzeżach wsi i w samej miejscowości. Tam, gdzie nie było kościoła, stanowiły centrum życia religijnego wioski. Kapliczki znajdujące się na rozstajach dróg miały chronić przed zmorami i złymi duchami. Wystrugany w drewnie lipowym frasobliwy Chrystus nadstawiał ucha i cierpliwie wysłuchiwał próśb i narzekań, Maria i święci, których wizerunki znajdowały się pod daszkiem kapliczki, bronili przez zarazą, głodem, suszą, pożarami, powodzią i wszelkimi nieszczęściami.

Kapliczki pełniły funkcję nieformalnego miejsca spotkań. Gdy wracano z prac polowych, wiele osób zatrzymywało się i siadało na ławeczce, aby odetchnąć przed dalszą robotą, porozmawiać, zapytać, czy u sąsiadów krowa się już ocieliła. Kapliczkami opiekowali się wszyscy, podczas świąt przystrajali je wstążkami, bielili, w lecie zrywali polne kwiaty, aby pachnące ziele ustawić u stóp Marii lub świętego Franciszka. Nie inaczej jest dzisiaj w Chrzanowie. Gdy byłam tam kilka dni temu, pod kapliczką stały świeżo zerwane słoneczniki, a w donicach kwitły czerwone pelargonie. Nie znalazłam jednak kapliczki „wschodniej”, powiedziano mi, że stoi w jednym z ogrodów i właśnie czeka na odnowę. Dowiedziałam się też, przed wieloma laty do jej budowy użyto tralek z klatki schodowej pałacu w Racławicach Wielkich. Po pałacu dzisiaj nie ma już śladu, ale kapliczka z pałacowymi „ozdobnikami” ma się dobrze. 

Tu, gdzie święci znaleźli dom

Dziś rzadko stawia się nowe kapliczki. Jest jednak na terenie powiatu wrocławskiego miejsce, gdzie raz w roku z wybieranych pieczołowicie kawałków drewna powstają prawdziwe kapliczkowe cuda. W dawnej leśniczówce w Kamionnej w tym roku już po raz trzeci odbył się plener rzeźbiarski i konkurs „Kapliczki polskie”. Wówczas nad Bystrzycą przychodzą na świat całe zastępy aniołów, święty Franciszek przytula do serca groźnego wilka, Maria z czułością patrzy na Dzieciątko, a kwiaty zakwitają wszystkimi kolorami. Nadesłane prace zachwycają barwną polichromią, kunsztem wykonania, twórczą wizją i ekspresją. A to tylko zapowiedź tego, co można zobaczyć w „muzeum” sztuki ludowej, które powstało z prywatnej kolekcji Anny Lamparskiej.

Tekst i zdjęcia: Marta Miniewicz, Stowarzyszenie TUITAM

1. Jedna z dwóch kapliczek z Chrzanowa (gm. Kobierzyce), wykonana przez repatriantów z Rzeszowszczyzny, którzy zamieszkali po 1945 roku w podwrocławskiej miejscowości

2. Kapliczka „wschodnia” z Chrzanowa wybudowana przez przesiedleńców z Kresów Wschodnich (zdj. ze zbiorów prywatnych mieszkańców Chrzanowa)

3. Jedna z wielu kapliczek, które można zobaczyć w „muzeum” w Kamionnej; św. Hubert – patron myśliwych, leśników, kuśnierzy i… matematyków

4. Przy kapliczkach mieszkańcy zbierają się nie tylko na majowe, tutaj odbywa się również święcenie pokarmów; dawniej było to też miejsce spotkań rolników wracających z pola po pracy (zdj. ze zbiorów prywatnych mieszkańców Chrzanowa)

5. Tradycja spotykania się mieszkańców Chrzanowa przy kapliczce na nabożeństwie majowym trwa do dzisiaj 

(zdj. ze zbiorów prywatnych mieszkańców Chrzanowa)

6. Kapliczka św. Barbary z Tyńca nad Ślęzą; wieś przez kilka stuleci była własnością zakonu joannitów, dlatego wśród mieszkańców dominowali katolicy

7. Gmina Kąty Wrocławskie ma powód do dumy; w dawnej leśniczówce w Kamionnej powstała duża wystawa sztuki ludowej, na której prezentowane są prace najlepszych polskich artystów ludowych, wśród nich kapliczki słupowe; prace pochodzą z kolekcji prywatnej artystki Anny Lamparskiej

8. Fundacja Leśniczówka Kamionna od trzech lat plenery rzeźbiarskie dla twórców ludowych oraz konkurs „Kapliczka Polska”; w tym roku jury miało do oceny ponad dwadzieścia niezwykłych kapliczek, które zgłoszono do konkursu z terenu całej Polski; na zdjęciu kapliczki, które powstały podczas tegorocznego pleneru

9. Konkurs zorganizowany przez Fundację Leśniczówka Kamionna pt. „Kapliczka Polska” wygrała praca przedstawiająca św. Franciszka autorstwa Krzysztofa Grodzickiego, prezentująca nurt Art brut (sztukę marginesu)

10. Jednym z laureatów III Konkursu „Kapliczki Polskie” jest Chrystus Frasobliwy Antoniego Toborowicza; w Woli Libertowskiej artysta stworzył Muzeum Krzyży i Kapliczek 

Galeria zdjęć

powrót do kategorii
Poprzednia Następna

Pozostałe
aktualności

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Ok