Piątek, 16 stycznia 2026
Imieniny: Marceli, Włodzimierz, Bernard
mgła
-2℃
Tłumacz Google

Dlaczego święty Jan Nepomucen uciekał z Rynku, a Karol Świerczewski zamieszkał w krzakach, czyli o wędrujących kąckich pomnikach

Chyba na żadnym innym obiekcie znajdującym się w przestrzeni publicznej historia tak wyraźnie i dobitnie nie odciska swojego piętna jak na pomnikach. W wielu miejscowościach, nie tylko na Dolnym Śląsku, możemy zobaczyć pomniki, które z czasem zmieniano, poprawiano, nadawano im nowe znaczenie lub przenoszono w inne miejsce. Zdarzało się też nierzadko, że wiatr historii porywał je, nie zostawiając po nich nawet śladu. Myliłby się ten, kto sądzi, że rzecz dotyczy tylko czasów tuż powojennych lub rozliczeń z okresem PRL-u.

Żeby się dowiedzieć, dlaczego święty Jan Nepomucen zniknął z kąckiego rynku, musimy bowiem cofnąć się niemal 150 lat. W roku pańskim 1738 z fundacji komisarza i kolatora biskupiego Jana Henryka Kriegiera wystawiono w Kątach Wrocławskich figurę św. Jana Nepomucena. Od procesu kanonizacyjnego w 1729 roku Nepomucen bił na Śląsku rekordy popularności. Liczba tak zwanych Nepomuków w dolnośląskich wsiach i miasteczkach może budzić zdziwienie. Czegóż dokonał ten święty, że darzony był tak wielkim szacunkiem? Urodził się prawdopodobnie w 1350 roku na terenie dzisiejszych Czech, zginął śmiercią męczeńską czterdzieści trzy lata później. Ten kapłan, wikariusz kapituły praskiej, według legendy za odmowę ujawnienia tajemnicy spowiedzi świętej został utopiony w wodach Wełtawy. Został więc patronem spowiedników i orędownikiem podczas powodzi.

Kult Jana Nepomucena przypadł na okres kontrreformacji. Czeski święty stał się dla wielu „katolickim symbolem” – i to zapewne było przyczyną perypetii kąckiego pomnika. Mało kto bowiem wie, że kącką figurę początkowo ustawiono w reprezentacyjnym miejscu na Rynku. Jak pisze w swoich „Wiadomościach o mieście Kanth” z 1851 roku A. Kabirschky, było to naprzeciwko domu numer 80 (dziś Rynek 23). Rzeźba ta widoczna jest na mapie Kątów stworzonej przez Friedricha Bernarda Wernera. Święty stał tam, przez nikogo niepokojony, blisko sto lat. W roku 1836 staraniem miejscowych protestantów, przy wsparciu samego króla, powstał jednak na kąckim rynku kościół ewangelicki, zaprojektowany przez samego Karla Friedricha Schinkla. Najwyraźniej wierni nie chcieli, wychodząc z nabożeństwa ewangelickiego, od razu natykać się na katolickiego świętego. I tak Nepomuk powędrował pod kościół katolicki. Nie zaznał tam jednak spokoju. Jak napisano w kronice, miejsce to szybko stało się placem zabaw dla dzieci, przez co pomnik stale był zanieczyszczany. Obecnie święty ma się chyba całkiem nieźle, stał się jednym z symboli miasta i jest najstarszym w Kątach pomnikiem.

Dlaczego Karol Świerczewski zamieszkał w krzakach ?

Na frontach I wojny światowej zginęło pięćdziesięciu jeden żołnierzy z Kątów. W hołdzie ofiarom postawiono w 1922 roku na Rynku pomnik z figurą legendarnego rycerza Rolanda. W przedsionku parafialnego kościoła na tablicach umieszczono nazwiska poległych. Tablice i pomnik zniszczono po 1945 roku, a szkoda, bo rzeźba stojąca na Rynku była wyjątkowo piękna, symbolizowała wolność, jak też niezależność miasta.

W XV rocznicę wyzwolenia Dolnego Śląska decyzją Powiatowego Komitetu Frontu Jedności Narodu oraz Oddziału Powiatowego Związku Bojowników o Wolność i Demokrację we Wrocławiu w Kątach na miejscu Rolanda postawiono pomnik generała Karola Świerczewskiego. Rzeźba miała być formą upamiętnienia rzekomego pobytu generała w Kątach Wrocławskich w 1945 roku, fundusze na pomnik pochodziły z „dobrowolnych” wpłat społeczeństwa i ze zbiórek w zakładach pracy. Odsłonięcie pomnika odbyło się 1 maja 1960 roku z udziałem kompanii honorowej Jednostki Wojskowej ze Strachowic i orkiestry Śląskiego Okręgu Wojskowego. Zgromadziło się w tym dniu na kąckim rynku około tysiąca osób. Obecny był również syn generała.

Po 1989 roku pozbywano się pamiątek po poprzednim systemie. Z Rynku w Kątach zniknął pomnik generała Świerczewskiego – temu wydarzeniu przyglądała się już mała grupka gapiów. Został przeniesiony do zakładów MPGK, gdzie przeleżał kilkanaście lat. Wiąże się z tym anegdota o pożarze zakładu – ludzie śmiali się, że zakład podpalił sam Świerczewski, w ramach zemsty za ukrycie tam jego pomnika. Co ciekawe, prawdopodobnie to najwcześniej obalony socjalistyczny pomnik w naszym kraju w 1989 roku. Pozbycie się go z Rynku było bowiem pierwszym zarządzeniem nowego burmistrza.

W roku 2000 pomnik trafił ostatecznie do Muzeum Ludowego Wojska Polskiego i pamiątek po Armii Radzieckiej w Uniejowicach powiat Złotoryja. Zapomniany, nieco obtłuczony, wciśnięty gdzieś w świerkowe zarośla, czeka być może na odwiedziny dawnych przyjaciół.

Tekst: Beata Jurcewicz

Galeria zdjęć

powrót do kategorii
Poprzednia Następna

Pozostałe
aktualności

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Ok