Piątek, 11 września 2026
Imieniny: Jacek, Feliks, Prot
pochmurno
14℃
Tłumacz Google

Pogrzeby były trzy

Godnie uczcić bohatera. To nie taka prosta sprawa!

Pogrzeby były trzy. W każdym brały udział tłumy żałobników. W niezwykle podniosłej patriotycznej atmosferze przemawiano, śpiewano pochwalne hymny, strzelano z armat, na ostatniej uroczystości żałobnej był nawet król. Ale cóż się dziwić, kiedy zmarły już za życia stał się legendą. Nazywano go „ojcem narodu”, „pogromcą Napoleona” i feldmarszałkiem „Naprzód” („Vorwӓrts!”), bo taką komendę wydawał najczęściej, dowodząc pruską armią. W dowód uznania za zasługi otrzymał tytuł księcia, najwyższe odznaczenie państwowe i… spory majątek pod Wrocławiem. Ostatecznie spoczął w miejscu, które sam wybrał, na niewielkim pagórku z widokiem na podślężańskie sady i śląski Olimp, kilka minut drogi od pałacu w Krobielowicach, gdzie 12 września 1819 roku tuż przed godziną 23.00 zamknął oczy po raz ostatni. 

 

Umrzeć, czując zapach prochu 

Śmierć Gebharda Leberechta von Blüchera, księcia Wahlstatt (Legnickie Pole), bohatera bitwy narodów pod Lipskiem i współautora zwycięstwa pod Waterloo, zamknęła jeden rozdział, ale otworzyła kolejny, wcale niemniej ciekawy. To opowieść o trzech pogrzebach i trwających ponad trzy dekady zmaganiach, aby godnie uczcić bohatera!

Blücher żył siedemdziesiąt trzy lata, z czego dużą część życia spędził na polu walki, umierał, słysząc huk dział i, tak jak lubił, czując zapach prochu, bo akurat na polach pod Krobielowicami kończyły się jesienne manewry oddziałów śląskich. Na wieść o tym, że „gwiazda Prus” zgasła, dwadzieścia tysięcy żołnierzy biorących udział w manewrach stanęło na wzgórzu (tam, gdzie dziś znajduje się mauzoleum), aby oddać hołd bohaterowi. Po śmierci ciało feldmarszałka starannie zabalsamowano i po trzech dniach podczas uroczystości pogrzebowych złożono w kościele w pobliskiej wiosce w Wojtkowicach. W tym czasie na niewielkim pagórku przy drodze do Krobielowic budowano prowizoryczny grobowiec. Podobno wyglądał jak ceglana chatka, nie imponował zbytnio, ale miał być tylko tymczasowy, zanim nie powstanie godny „ojca narodu” pomnik-mauzoleum. W 1820 roku przeniesiono ciało z Wojtkowic do krypty, trumnę otwarto na godzinę i każdy mógł zobaczyć zabalsamowane doczesne szczątki feldmarszałka. Znów zjawiły się tłumy, a wydarzenie ponownie zamieniło się w wielką patriotyczną uroczystość, w której kondukt żałobny tworzyły trzy bataliony piechoty i cztery szwadrony kirasjerów przy huku dwunastu dział.

 

Kamieniu, naprzód!

W tym czasie wśród żołnierzy i weteranów wojen napoleońskich zbierano pieniądze na pomnik. Na miejscu pochówku miał stanąć olbrzymi granitowy głaz w kształcie piramidy. W kamieniołomie pod Ślężą wykuto w skale blok ważący prawie siedemset ton. Mimo wielu prób przetransportowania tego gigantycznego „kamienia” i poniesienia ogromnych kosztów, nie tylko finansowych (rannych zostało pięciu saperów), udało się przesunąć skalny blok najpierw tylko o dwa kilometry w okolice dzisiejszej stacji kolejowej w Sobótce, a potem kilka kilometrów dalej, na pole przy Rogowie Sobóckim. Z powodu braku funduszy przerwano prace, a „kamień Blüchera”, jak go zaczęto nazywać, stał się tematem wierszy i złośliwych dowcipów. Mieszkańcy i podróżni, którzy nadkładali drogi, aby w polu zobaczyć porzucony wielki głaz, na jego widok kąśliwie rzucali ulubioną komendę feldmarszałka: „Naprzód”! Jednak zgodnie ze swą naturą, głaz stał nieporuszony.

W 1842 roku przypadała setna rocznica urodzin Blüchera i temat uczczenia ojca narodu powrócił.  Dwa lata wcześniej Francuzi w okazałym sarkofagu z honorami pochowali w Pałacu Inwalidów w Paryżu Napoleona, tymczasem ten, który przyczynił się do upadku „małego kaprala”, leżał wciąż w prowizorycznej krypcie. W działania na rzecz budowy mauzoleum włączył się sam król Fryderyk Wilhelm IV. Wykorzystano porzucony przed laty blok skalny, podzielono go na mniejsze części i według projektu berlińskiego architekta J.H. Stracka zbudowano surową cylindryczną wieżę ozdobioną medalionem z wizerunkiem marszałka.

 

Trzecie pożegnanie

W 1853 roku, czyli trzydzieści cztery lata po śmierci Blüchera, po raz kolejny, już trzeci, żegnano bohatera. W uroczystości brał udział król, a z Kątów Wrocławskich, okolicznych wiosek i z całego kraju przybyły tłumy, w tym delegacja 5. pułku huzarów Blüchera ze Słupska. Marsz triumfalny Hӓndla „Patrzcie, nadchodzi odznaczony nagrodą” stanowił muzyczną oprawę kolejnego już pogrzebu. Tylko feldmarszałek, którego popiersie wykuto w marmurze i umieszczono nad wejściem do mauzoleum, był jakby mało zainteresowany tym, co dzieje się wokół. Bohater stylizowany na antycznego Herkulesa, okryty lwią skórą, zamyślony patrzył nad głowami zebranych gdzieś hen daleko przed siebie. 

 

Epilog, czyli zemsta Blüchera

Dziś w mauzoleum nie ma szczątków feldmarszałka ani pochowanych tam członków najbliższej rodziny. Podobno żołnierze Armii Czerwonej spenetrowali grobowiec jeszcze wiosną 1945 roku, zabalsamowane ciała wyciągnęli z trumien i sprofanowali. Mauzoleum dewastowane było potem jeszcze kilka razy. Lepiej, żeby kierowcy jadący drogą z Kątów Wrocławskich w stronę Krobielowic podnieśli nogę z gazu, bo wjazd z dużą prędkością w ostry zakręt na wysokości grobowca, może się dla nich skończyć bardzo niedobrze. Jak mówią miejscowi – to zemsta feldmarszałka.

 

 

Tekst: Marta Miniewicz, Stowarzyszenie TUITAM

Opis zdjęć:

1. Prace nad mauzoleum „ojca narodu”, „gwiazdy Prus” trwały 34 lata, granit, z którego zbudowany jest pomnik pochodzi z kamieniołomu spod Ślęży i ze Strzelina

2.  Pierwotny projekt pomnika-mauzoleum wyglądał zupełnie inaczej; niestety zbyt małe środki finansowe i możliwości techniczne sprawiły, że nie udało się spod Ślęży przetransportować ważącego około 700 ton granitowego bloku skalnego

3. Na medalionie znajdującym się nad wejściem do mauzoleum przedstawiono popiersie Blüchera, stylizując go na antycznego bohatera – Heraklesa; feldmarszałek jako mężczyzna w sile wieku ma narzuconą na ramiona lwią skórą

4. Ostatnie lata życia „pogromca Napoleona” spędził w pałacu Krobielowicach, zamienił się w ziemianina, zajmował się hodowlą owiec, krów i koni, które kochał

5.  Naprzeciwko mauzoleum wybudowano dom dla strażnika; do śmierci mieszkał tam osobisty ordynans feldmarszałka, który sprawował pieczę nad grobem Blüchera

6. W pałacu w Krobielowicach jeden z pokoi hotelowych to (według tradycji) prywatny apartament Blüchera; na zdjęciu sypialnia, w której „ojciec narodu” zamknął oczy po raz ostatni

7. Wojtkowice (widok z Krobielowic); to w tutejszym kościele spoczęły na rok zabalsamowane szczątki feldmarszałka Blüchera

8. Krypta znajdująca się z tyłu mauzoleum

9. Ulubionym rozkazem Gebharda Leberechta von Blüchera była komenda: Naprzód!, którą wydawał z uniesioną ręką i fajką w ustach (rzeźba z pałacu w Krobielowicach)

10. Dziś w dawnym pałacu Blüchera funkcjonuje hotel; widok pałacu od strony stawu

Galeria zdjęć

powrót do kategorii
Następna

Pozostałe
aktualności

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Ok