Poniedziałek, 26 lutego 2024
Imieniny: Bogumił, Aleksandra, Mirosława
słonecznie
6℃
A+
Tłumacz Google

Przyjaźń na wieki, czyli „Kuzyni z Legnickiego Pola”

Pod łopoczącym na wietrze sztandarem ze śląskim czarnym orłem stawili się do walki z niewiernymi mężczyźni z rodów von Rothkirch, Strachwitz, Prittwitz, Nostitz, Zedlitz i Seydlitz. Zasilili oni kilkutysięczne oddziały rycerstwa śląskiego, wielkopolskiego, małopolskiego, rycerzy z zakonów krzyżowych i górników ze złotoryjskich kopalń. Zgromadzonemu wojsku dowodził książę Henryk II, przez potomków obdarzony przydomkiem Pobożny. Naprzeciwko oddziałów książęcych stanęli Mongołowie, zwani w Polsce Tatarami. Niepokonane oddziały mongolskie zanim dotarły na Śląsk zdążyły spustoszyć ziemię krakowską i sandomierską. Szybkich jeźdźców wyprzedzały tylko strach, jaki wzbudzali w mieszkańcach Europy, i zła sława. Przekazywano mrożące krew w żyłach opisy najeźdźców: „Są bowiem straszliwej postaci, o dzikiej twarzy, wściekłych oczach, drapieżnych rękach, ociekających krwią zębach, a ich gardziele są zawsze gotowe do pożerania ludzkiego mięsa i chłeptania ludzkiej krwi”*. Wielka bitwa rozegrała się 9 kwietnia 1241 roku, na polach niedaleko Legnicy.

 

Bitwa zakończyła się klęską wojsk książęcych. Henryk II został pojmany i stracony, według kroniki Jana Długosza, z głową księcia natkniętą na włócznię Mongołowie okrążali Legnicę, aby wzbudzić przerażenie w mieszkańcach miasta. Wymienione wcześniej rody, biorące udział w bitwie, odniosły wielkie straty. Najbardziej jednak ucierpiała rodzina von Rothkirch. Według tradycji, przekazywanej z pokolenia na pokolenie, pod Legnicą śmierć poniosło aż trzydziestu czterech Rothkirchów, czyli wszyscy mężczyźni rodu, którzy stawili się na polu walki.

 

Rok po bitwie, gdy rany odniesione podczas walki z Mongołami zdążyły się już zabliźnić, przedstawiciele pięciu znaczących rodów stanęli nad kołyską kilkumiesięcznego chłopca. Dziecię było pogrobowcem, ostatnim męskim potomkiem rodziny von Rothkirch. Gdy jego ojciec i krewni żegnali się z życiem, on jeden był bezpieczny w łonie matki. Mężczyźni z rodu Strachwitz, Prittwitz, Nostitz, Zedlitz, Seydlitz podziękowali Bogu za ocalenie i zawarli przymierze. Poprzysięgli, że od tej pory będą się na wieki wspierać, otoczą opieką sieroty, aby żaden z rodów nie wymarł. Nazwali się Vettern von Walhstatt, czyli „Kuzynami z Legnickiego Pola”.

 

Mimo że od bitwy pod Legnicą za dwa dni miną dokładnie 782 lata, a na zawarty rok po bitwie sojusz pomiędzy rodami nie ma żadnych dokumentów, to przyjaźń „Kuzynów z Legnickiego Pola” trwa od prawie 800 lat. Hrabia Karl-Christoph von Rothkirch und Trach, baron Wolfram Strachwitz i baron Sigismund von Zedlitz w 1991 roku, w 750. rocznicę bitwy pod Legnicą, zorganizowali w Fuldzie spotkanie „krewniaków”, wydano wówczas okolicznościowy znaczek upamiętniający bitwę. Aby podkreślić, że dawne urazy dziś już poszły w niepamięć, do udziału w spotkaniu namówiono potomka Chingis-chana, który mieszkał wówczas w Kolonii jako polityczny uchodźca. Ten wygłosił mowę po mongolsku, a mówił z taką ekspresją, że wszystkim słuchającym wydawało się, że go dobrze rozumieją. W 2006 roku w Legnicy spotkało się aż 220 kuzynów, którzy podjęci przez władze miasta wzięli udział w ekumenicznej mszy. Dziesięć lat później zjazd zorganizowano w Andechs, w miejscu gdzie urodziła się św. Jadwiga Śląska.

 

Na Śląsku pamięć o przymierzu zawartym w 1242 roku przez zamożne „starożytne” rody była powszechna. Związek „Kuzynów z Legnickiego Pola” okazał się wdzięcznym tematem do opowieści o męstwie, poświęceniu, solidarności i przyjaźni. W legnickim kościele NMP na jednym z witraży z 1905 roku przedstawiono scenę mszy i wymarszu wojsk Henryka II na krwawe spotkanie z Mongołami. Księcia otacza kwiat rycerstwa, zobaczymy tam herby wszystkich „Kuzynów z Legnickiego Pola”: Rothkirchów z trzema orlimi głowami na tarczy, Zedlitzów z pękniętą klamrą od rycerskiego pasa, Prittwitzów z czarno-żółtą szachownicą, Nostitzów z bawolimi rogami, Seydlitzów z trzema rybami i Strachwitzów z głową dzika.

 

O tradycji „Kuzynów z Legnickiego Pola” można było posłuchać podczas niedawnego spotkania w Sadkowie (gm. Kąty Wrocławskie) promującego wydanie wspomnień rodziny von Rothkirch pt. „Sadków był rajem”, na które przybyli członkowie rodu von Rothkirch. Jedna z gałęzi rodu od XVIII wieku do 1945 roku była właścicielami sadkowskich dóbr. Nie przez przypadek zapewne w miejscowym kościele na głównym ołtarzu zobaczymy św. Jadwigę Śląską, matkę księcia Henryka Pobożnego, dowódcy w bitwie pod Legnicą.

* landgraf Turyngii Henryk Raspe do księcia Brabancji, 1242 rok

Tekst i zdjęcia: Marta Miniewicz

  1. „Bitwa z Tatarami pod Legnicą” fragment ceramiki szkliwionej autorstwa Leszka Nowosielskiego z Muzeum Bitwy Legnickiej w Legnickim Polu
  2. Bitwa pod Legnicą z Manuskryptu św. Jadwigi; jeden z rycerzy z tarczą rodu von Rothkirch (trzy głowy orła) trzyma proporzec książęcy z przedstawieniem czarnego orła śląskiego
  3. Pałac rodziny von Rothkirch w Sadkowie
  4. Herby nad wejściem do pałacu; po lewej stronie herb rodziny von Rothkirch
  5. Witraż z kościoła Najświętszej Marii Panny z przedstawieniem księcia Henryka II i rycerzy z biorących udział w bitwie, wśród nich herby „Kuzynów z Legnickiego Pola”, zdj. z www.polska-org.pl
  6. Spotkanie mieszkańców Sadkowa z przedstawicielami rodziny von Rothkirch z okazji wydania wspomnień pt. „Sadków był rajem” według tłumaczenia Sebastiana Kotlarza
  7. Główny ołtarz z kościoła pw. św. Jadwigi w Sadkowie z przedstawieniem matki księcia Henryka II jako opatki
  8. Bazylika pw. Podwyższenia Krzyża Świętego i św. Jadwigi Śląskiej w Legnickim Polu, na głównym ołtarzu scena  odnalezienia ciała Henryka II na polu bitewnym

Galeria zdjęć

powrót do kategorii
Poprzednia Następna

Pozostałe
aktualności

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Ok