Poniedziałek, 04 marca 2024
Imieniny: Łucja, Kazimierz, Eugeniusz
pochmurno
6℃
A+
Tłumacz Google

Gdy się ma fortunę…, czyli piękne marzenie o „Kałamarnicy”

Na Partynicach okazałego neorenesansowego pałacu z lat 1878-1882 z wypielęgnowanym ogrodem już nie ma. W Wysokiej (gm. Kobierzyce) musiałam prosić mieszkańców, aby pokazali mi miejsce, gdzie, jeszcze wiele lat po wojnie, stały ruiny zdewastowanego i rozgrabionego myśliwskiego dworku. Dzisiaj bowiem nie pozostał po nim nawet kamień.

Oba pałace – ten na Partynicach i ten w Wysokiej należały do rodziny Schottlӓnderów. W 1910 roku – Julius i jego syn Paul zaliczali się do stu najzamożniejszych obywateli Prus, na początku XX wieku byli najbogatszymi wrocławianami. Starszy z Schottlӓnderów potrafił robić dobre interesy, młodszy wybrał karierę naukową, pierwszy był wielkim filantropem, drugi wizjonerem i hojnym mecenasem nauki.

Julius Schottlӓnder w mieście posiadał aż trzydzieści pięć nieruchomości, w 1866 roku nabył Partynice i tam wybudował dla rodziny reprezentacyjny pałac w stylu neorenesansowym. Zaczął też skupować ziemię po południowej stronie Wrocławia, stał się właścicielem majątków ziemskich w Kończycach, w Starym Śleszowie, w Wysokiej, w Bledzewie (obecnie część Bielan Wrocławskich), w Suchym Dworze i w Biestrzykowie. Należała do niego część Ołtaszyna, Borku i Kowal.

Swoją olbrzymią fortuną potrafił się jednak dzielić. Miastu ofiarował park Południowy, pod teren wyścigów konnych oddał ziemię na Partynicach, dla gminy żydowskiej sfinansował m.in. budowę Żydowskiego Domu Starców. Za zasługi dla Wrocławia przed wojną uczyniono go patronem dzisiejszej ulicy Karkonoskiej, droga prowadząca do jego posiadłości nosiła do 1934 roku, czyli do czasu gdy do władzy doszli naziści, nazwę Julius Schottlӓnder-Strasse.

W niewielkiej odległości od rodzinnego domu – we wsi Wysoka zamieszkał ze swoją rodziną Paul Schottlӓnder. Dawny pałacyk myśliwski może nie robił wrażenia rozmiarem, za to jego wnętrza zachwycały: kasetonowymi sufitami, galerią obrazów, wiszącymi na ścianach tkanymi ręcznie gobelinami, piękną snycerką i neorenesansowym detalem. Dla Paula, doktora filozofii, zapewne najważniejszy był jednak jego obszerny gabinet z biblioteką. Być może to tutaj doktor Paul – honorowy senator Uniwersytetu Wrocławskiego, współzałożyciel Towarzystwa Postępu Naukowego im. Cesarza Wilhelma, fundator stacji badawczej w Rowinju (na półwyspie Istria nad Morzem Adriatyckim) wpadł na pomysł wybudowania „Albatrosa” – łodzi ze szklanym dnem mającej służyć obserwacjom morskim. Sfinansował budowę łodzi i osobiście obdarował nią cesarza.

Jednak Paul Schottlӓnder miał dużo większe marzenia. Fascynowała go idea stworzenia łodzi podwodnej do celów badawczych. Posiadał wielki majątek, kontakty w świecie naukowym, znalazł młodego inżyniera Marcella Kleina, który podjął się budowy łodzi, cóż więc mogło go powstrzymać? W „Loligo”, czyli „Kałamarnicy”, bo tak nazwał łódź podwodną przeznaczoną do badań naukowych, przygotowano miejsca dla sześciu osób, trzech do obsługi i trzech badaczy-naukowców. Łódź miała dwanaście metrów długości i mogła się zanurzyć na maksymalną głębokość pięćdziesięciu metrów. Obserwację głębin umożliwiał zamontowany wewnątrz reflektor oświetlający najbliższe otoczenie. Statek posiadał dwie śluzy, przez które nurkowie mogli wydostać się na zewnątrz i spacerować po morskim dnie. Wodowanie i przeprowadzenie pierwszych testów „Loligo” zaplanowano na wrzesień 1914 roku. Dwa miesiące wcześniej wybuchła jednak pierwsza wojna światowa, która całkowicie zniweczyła plany Schottlӓndera. Obie łodzie („Albatros” i „Loligo”) przejęte zostały przez wojsko. Stacja badawcza w Rowinju po zakończeniu wojny przeszła w ręce Włochów.

Po kilku latach „Loligo” przekazano pomysłodawcy i prawowitemu właścicielowi, dlaczego ten zdecydował się jednak, aby oddać łódź na złom? Czy zwątpił w spełnienie swoich marzeń albo zniechęcił się brakiem zainteresowania wynalazkiem? Nie wiemy.

Paul Schottlander zmarł w swoim pałacyku w Wysokiej w 1938 roku i pochowany został w rodzinnym grobowcu na cmentarzu żydowskim przy ul. Ślężnej we Wrocławiu.

Wcześniej, ze względu na jego żydowskie pochodzenie, pozbawiony był funkcji w Towarzystwie Postępu Naukowego, zmieniono również nazwę ulicy (dzisiejsza ul. Wrocławczyka), którą Julius Schottlӓnder na cześć syna nazwał Paulstrasse. Jedynie gatunek odkrytej w wodach Norwegii gąbki wciąż na cześć doktora Paula nosi nazwę Crella schottlaenderi.

Tekst: Marta Miniewicz, Stowarzyszenie TUITAM

Zdjęcia:

  1. Paul Schottlӓnder z żoną Ludmillą (z domu Schlesinger) przed bramą majątku w Wysokiej
  2. Pałacyk w Wysokiej (nieistniejący) zaprojektowany przez Hansa Griesebacha z Berlina
  3. Miejsce po pałacu w Wysokiej (wizja lokalna)
  4. Gabinet Paula Schottlӓndera w pałacyku w Wysokiej
  5. Dom handlowy Paula Schottlӓndera we Wrocławiu, róg ul. Świdnickiej i ul. Ofiar Oświęcimskich
  6. Inicjał Schottlӓndera wykuty na wieżyczce domu handlowego przy ul. Świdnickiej we Wrocławiu
  7. Portret Paula Schottlӓndera wykonany z okazji 60. urodziny (zdjęcie portretu z: „Encyklopedia Wrocławia”)
  8. Grobowiec rodzinny Schottlӓnderów na cmentarzu żydowskim przy ul. Ślężnej we Wrocławiu (za: wikipedia.org)
  9. Tablica z grobowca Schottlӓnderów (za: wikipedia.org)

Galeria zdjęć

powrót do kategorii
Poprzednia Następna

Pozostałe
aktualności

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Ok